Follow us

LightBlog

NOWE POSTY

LightBlog

31.10.2011

PODKŁADY MINERALNE: Moja mineralna historia, fakty i mity.

Ostatni bum mineralny, jaki ma miejsce na bloggerze i youtubie, zmobilizował mnie wreszcie do stworzenia kilku postów na ten temat. Chciałabym podzielić się z Wami tym, jak rozkwitała moja miłość do mineralnych podkładów, o tym co miałam przyjemność testować, co się sprawdziło, na co zwracam uwagę - po czysto techniczne wskazówki dotyczące doboru koloru, formuł i odpowiedniej aplikacji. Jeżeli zainteresowały Was minerały a nie wiecie co z tym zainteresowaniem dalej zrobić - zapraszam do lektury :)

W dzisiejszym poście, który będzie pierwszą częścią ciągu mineralnego - moja mineralna historia. Zaznaczam, że będę pisać jedynie o podkładach. Na mineralną resztę przyjdzie pora. W tym poście znajdziecie również pierwsze wskazówki do tego jak zaprzyjaźnić się z minerałami.

Odkrycie podkładów mineralnych było w moim przypadku równoległe z odkryciem forum wizaż (1) :). Bardzo zainteresowana prawie już zamawiałam próbki podkładów Everyday minerals. Ostatecznie odstraszały mnie ceny, znikoma dostępność w Polsce, zbyt (!) szeroka gama kolorystyczna, konieczność zakupu specjalnych pędzli... Czynniki te miały jednak coraz mniejsze znaczenie wraz ze wzrostem mojej "świadomości makijażowej", ale po kolei:
Moja karnacja jest karnacją typowej królewny śnieżki: bardzo jasna, miejscami płytko unaczyniona skóra, czerwone usta, szaro-niebieskie oczy, mysie włosy. Znalezienie odpowiedniego koloru podkładu graniczyło w moim przypadku z cudem (2a). Jeżeli jednak trafił w moje ręce zadowalający mnie odcień to podkład albo miał skłonność do ciemnienia albo różowe tony w sobie(2b). Przełom w  tej płaszczyźnie nastąpił wraz z odkryciem podkładu Bourjois Healthy Mix - odcień 51 wydawał się być idealnym: bardzo jasnym, żółtawym. Niestety cena nie była równie dobra, co kolor... Po zużyciu dwóch buteleczek postanowiłam rozejrzeć się za czymś innym. Przeszukałam wizaż, youtube - i jakież było moje zdziwienie - mamy polskiego dystrybutora! (3) Dodatkowo cena opakowania podkładu była zbliżona do cen drogeryjnych podkładów (4) (Bourjois HM). Dlaczego więc nie spróbować? 
Zamówiłam pierwsze próbki, flat topa (5).... i wciągnęło mnie na dobre:) W pierwszych, zamówionych próbkach nie znalazłam idealnego koloru (6). Udało się po drugim podejściu - zaraz po tym klik i pełnowymiarowe opakowanie moje. Potem przyszła pora na inne firmy: EDM, Lucy minerals, znowu Pixie, Lumiere. W międzyczasie przez moje ręce przewinęły się również produkt "pseudomineralny" Wet n' wild (7).

Na podstawie mojej krótkiej historii chciałabym zwrócić Waszą uwagę na pewne istotne sprawy, które często nam umykają, kiedy przymierzamy się do pierwszych kroków w mineralnym świecie. Odniosę się do numerów w nawiasach znajdujących się w powyższej części notki:

1. Wizaż - jest niewątpliwą skarbnicą mineralnej wiedzy. Kosmetyki mineralne mają na tym forum swój osobny dział - znajdziecie tam zdjęcia, rady... no wszystko. Chyba każda marka mineralna jest tam wzięta pod lupę i obszernie omówiona. Jeżeli nie potraficie określić swojego odcienia skóry - Wizażanki z pewnością pomogą. One naprawdę się na tym znają:)

2. Gama kolorystyczna podkładów mineralnych (nie mylić z pseudominerałami) jest ogromna i dostosowana do każdego rodzaju karnacji. Nie chodzi mi bynajmniej tylko o ich jasność - ale również i o tonację. Odkrycie tego w jakiej tonacji jest nasza skóra jest kluczem do sukcesu (notabene jakie było moje zdziwienie, kiedy koleżanki Wizażanki stwierdziły, ze powinnam szukać podkładu oliwkowego a nie chłodnego, jak myślałam!). Minerały nie są jednak lekiem na całe zło - one również mogą ciemnieć a źle dopasowany kolor może robić z nas świnkę.

3. Aktualnie istnieje już wiele marek, które można kupić bez zamawiania ze stron zagranicznych. Na allegro dostępne są minerały Everyday minerals, Lucy minerals, Lumiere, Pixie cosmetics. Wpisując nazwę w wyszukiwarkę natkniemy się również na dystrybutorów minerałów Rhea, Joppa minerals, Lily lolo i pewnie mnóstwo innych, o których nie wiem :) TBS i Sephroa ma w swojej ofercie minerały, które możemy wymacać w sklepie:P Jest to wygodne dla osób nieprzekonanych do zamawiania zza granicy - trzeba jednak zaznaczyć, że polskie ceny są często bardzo zawyżone. Na swoich stronach producenci zagraniczni oferują też wiele zniżek - a to -X% na produkty, a to darmowa przesyłka... Warto to śledzić. Również próbki zamawiane z zza granicy wypadają cenowo korzystniej.

4. Ceny podkładów mineralnych wcale nie muszą być zatrważająco wysokie. Kilkugramowe opakowanie może wystarczyć na bardzo, bardzo długo. Oczywiście co marka, formuła to wydajność inna, ale kiedy wypracujemy sobie technikę nakładania, znajdziemy podkład idealny - inwestycja będzie rozkładać się podobnie do podkładów drogeryjnych.
Nie twierdzę, że jest tak w każdym przypadku - podobnie jak w zwykłych kosmetykach: są te lepszej jakości (droższe, mniejsza gramatura) i nieco gorszej.

5. Niestety przy pierwszych próbach mineralnych trzeba nastawić się na koszta. Jedna próbka z pewnością nie wystarczy, aby znaleźć "ten jedyny" kolor, podkład czy tą jedyną formułę. Ponadto prawda jest taka, że do minerałów bez dobrego pędzla nie ma co podchodzić. Koniecznością jest zainwestowanie w dobry pędzel do nakładania podkładu - kabuki lub flat top.

6. Tak jak wspomniałam już - znalezienie idealnego koloru to nie kwestia jednej próbki. Z drugiej strony nie ma co też popadać w skrajność i zamawiać 40 próbek... ale o tym w kolejnym poście. Tutaj chciałabym zaznaczyć jeszcze, że to, że wśród podkładów drogeryjnych nie znajdujemy wystarczająco jasnego, nie znaczy, że w minerałach musimy wybrać najjaśniejszy kolor! Na swoim przykładzie powiem, że zazwyczaj wybieram te drugie pod względem "ciemności", czasami mieszam je nawet z trzecimi.


7. Produkty pseudomineralne, które oferują nam drogeryjne marki mało mają wspólnego z tymi prawdziwymi. Gama kolorystyczna jest zazwyczaj uboższa, w składzie często pojawia się niechciany przez nas talk, krycie pozostawia wiele do życzenia. Nie polecam. Więcej w którejś z kolejnych notek.

Kilka faktów dodatkowych, których nie udało mi się wpleść wyżej :):

- formuły, odcienie... jak się w tym nie pogubić? Otóż zazwyczaj firmy kosmetyczne pod nazwą podkładu mineralnego proponują nam prochy w kilku grupach (formuły) stworzonych pod względem rodzaju cery (sucha, tłusta, mieszana) lub krycia (słabe, mocne, pośrednie, itd) lub wykończenia (matowe, intensywnie kryjące, rozświetlające itd). Podkłady w tych kategoriach najczęściej dzielone są dalej - na grupy kolorystyczne: chłodne, ciepłe, beżowe, oliwkowe, żółte, złote itd. W grupach kolorystycznych podkłady mają różne odcienie (bardzo jasne, jasne, średnie, ciemne itd).
JEDNAK - co marka to podział jest inny, więc nie ma co sugerować się az tak bardzo tym co napisałam:)

- podkłady mają różne wykończenia, które najczęściej dedykowane są różnym typom cery. Na podstawie swojego małego doświadczenia mogę stwierdzić jednak, że formuły najbardziej kryjące nie zawsze są dobre dla cer tłustych i mieszanych (a zawsze tak sądziłam, kiedy używałam podkładów drogeryjnych) a podkłady rozświetlające mogą być dla takich cer świetne. Warto próbować różnych rozwiązań!

- źle dobrany podkład mineralny narobi więcej szkody niż pożytku

- minerały nie wyleczą problemów skórnych - mogą na nie dobrze wpływać, bo nie zawierają chemii, jednak to nie są lekarstwa od dermatologa... Uważam również za mit fakt, że minerały nie zapychają - te bogatsze mogą to robić! Podobnie jest jeżeli chodzi o wysuszanie i ewentualne reakcje alergiczne. To tylko kosmetyki.


Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i nie wyszło to aż tak bardzo chaotycznie:) Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej - pytajcie lub zajrzyjcie tutaj (z tych dwóch miejsc czerpię w większości swoją wiedzę):
Dział Kosmetyki mineralne na wizażu
Blog Cathy

A Wy miałyście już do czynienia z kosmetykami mineralnymi? Jakie są Wasze odczucia? Jakich marek próbowałyście?
Jeśli nie - to czy "moda mineralna" wciągnie Was w swoje sidła, czy macie zamiar bronić się z całej siły?
Pozdrawiam,
Kamila

7 komentarzy:

  1. Miałam do czynienia. Do tej pory probowalam Lumiere, EDM, Pixie Cosmetics i Lily Lolo.
    Na razie nie znalazłam podkładu idealnego, ani wykończeniowo ani kolorystycznie.
    Za to znalazłam idealny bronzer - Nude od Lumiere i róż - Oh La La od LL.
    Fajnie, że podzieliłaś się z nami swoimi mineralnymi spostrzeżeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam i się zaciekawiłam. O.
    Problem w tym, że ja mam b.mało czasu na poranny makijaż (często wybieram dodatkowe 10 min snu) więc raczej na razie taka zabawa nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  3. @Idalia - a ciekawa jestem, co nie pasowało Ci w Lumiere? Jestem na etapie testów tego podkładu :)

    @Ania - nakładanie podkładu mineralnego w moim przypadku idzie szybciej i sprawniej niż normalnego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez około 2 lata "bawiłam się" minerałami, wiele czytałam, próbowałam, kombinowałam. Niestety nie byłam zadowolona z efektów, moja problematyczna i tłusta cera lepiej wygląda i czuje się w tradycyjnych podkładach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przydatna notka- będę miała ją w pamięci, gdy spróbuję się bliżej zaprzyjaźnić z minerałami.

    OdpowiedzUsuń
  6. o, to mnie zaskoczyłaś, ja myślałam, ze dłuższa zabawa ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam kosmetyki mineralne, poznałam je właśnie wizażowi. :) nawet dzisiaj napisałam jedną notkę - o nowych podkładach pixie. :)

    OdpowiedzUsuń

Adbox