Follow us

LightBlog

NOWE POSTY

LightBlog

26.08.2011

Ballerina Backstage: cienie w musie

Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa pod poprzednią notką. Buzia cieszy mi się strasznie z każdego kolejnego komentarza a z kolejnego obserwatora 5x bardziej - jest już Was 82!


A przechodząc do dzisiejszego postu... pamiętam jak dziś, moim pierwszym cieniem, takim tylko moim, był [TAKI] cień w musie w kolorze rozbielonego srebra. Jako, że to właśnie do niego ograniczona była wówczas moja "powiekowa" kolekcja znajdowałam mu wiele zastosowań. Co mnie do tej pory dziwi - nie mając pojęcia co robię, używałam go w wewnętrznym kąciku :) W związku z tym wspomnieniem nie mogłam przejść obojętnie obok LE Essence Ballerina Backstage. Zaczęło się niewinnie - od złotka. Dwa dni po tym zakupie zdecydowałam, że pozostałe dwa kolory też muszą być moje!

Jeżeli jednak masz dość czytania o tych cieniach, dość przeglądania tych samych swatchy - zapraszam do drugiej części postu - mam nadzieję, że Cię zainteresuje.


Słoiczki, w których zamknięte są cienie - niesamowicie urocze, same przyznajcie. Niestety wszystkie są identyczne (szklane denko nie ukazuje koloru cienia, który zamieszkuje opakowanie), różnią się tylko naklejką na spodzie. Widać chyba na zdjęciu jak sobie z tym poradziłam :)


01 dance the swan lake to biel przełamana różem, może łososiem. Bardzo ciekawy odcień, który może być wykorzystywany w wewnętrznym kąciku, pod łukiem brwiowym lub do ujednolicenia powieki. Zdecydowanie najbardziej funkcjonalny z trzech cieni, dodatkowo najbardziej napigmentowany :)

02 pas des copper to piękne złoto w odcieniu... na pewno nie żółtym :) Mój pierwszy zakup, który totalnie mnie oczarował. Cudownie rozświetla oko, kiedy jest nałożony na całą powiekę. Lubię nakładać go również w kąciku rozcierając palcem do środka, później dokładając kolejną warstwę i kolejną... tak, by trochę nadbudować kolor.



03 grand-plie in black jest największym rozczarowaniem całej trójeczki. Słabo napigmentowany, mało intensywny kolor, który łatwo się marze i nie rozprowadza równomiernie. Efekt brudnej powieki albo rozmazanego płaczem tuszu do rzęs. Ja nakładam go przy linii rzęs w zewnętrznym kąciku a na niego dodatkowo złoty cień.



W moim przypadku cienie nie rolują się, trzymają dość długo, pigmentacja jest wystarczająca. Lubię więc stosować je do szybkiego dziennego makijażu (cienie mają genialną konsystencję i śmiało można nakładać, rozcierać je palcami).
Niestety nie sprawdzają się u wszystkich.

** Jak nie zmarnować wydanych pieniążków - czyli Ballerina jako baza pod cienie **

Do współpracy z balerinami :) wybrałam dwa cienie: jeden nie grzeszy pigmentacją na sucho z natury (niebieski cień Simple Beauty, pisałam o nim w recenzji), drugi natomiast jest cieniem-kameleonem, tzn stosując pod niego różne kolory wydobywa się jego coraz to inne twarze (Sigma, Indian girl).


Najjaśniejszy kremowy cień (kropa na górze) wydobywa fioletowe tony (po prawej cienie bez bazy, po lewej nałożone na bazę, czyli cień BB). Niebieski cień stał się dużo bardziej intensywny i metaliczny, mieniący się.



Na drugim zdjęciu BB mamy w rządku po prawej, w środku znajduje się cień+baza, po lewej cienie bez BB. Cień Sigmy jest zdecydowanie bardziej intensywny, bardziej brązowy, bardziej błyszczący i w ogóle bardziej ^^ Ciekawie też na złotku wypada niebieski cień, chociaż sądziłam, że to połączenie będzie porażką - wyszedł intensywny niebieski, taki jeansowy :)



Ostatnie dwa zdjęcia - tak jak w poprzednim przypadku: po prawej BB, środek-mieszanka, po lewej cień solo. I tutaj dobrze widać jaką paskudą jest czarna balerina. Z drugiej jednak strony trudno mi stwierdzić, czy to zwykły cień ulepsza BB, czy BB zwykły cień :) Na tej bazie Sigma wypada według mnie najciekawiej. Błyszcząca, perłowa, metaliczna na raz. Intensywniejsza, trochę bardziej zielono-fioletowa. Również niebieski cień zyskał - stał się ciemniejszy, mocno metaliczny, wręcz wieczorowy. Błyszczy jakby zawierał shimmer, którego w rzeczywistości wcale nie ma.



Bardzo się cieszę, że poznałam Ballerinę od tej strony - nigdy nie miałam prawdziwej bazy pod cienie, dlatego te produkty spadły mi z nieba. Nie wiem co zrobię, kiedy się skończą. Ballerina to nie tylko cienie, to styl życia hahah :)

21 komentarzy:

  1. Po wszystkich swatchach na blogach bardzo żałuję, że nie kupiłam tego miedzianego cienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. ten brąz jest piękny. Może się jeszcze załapię, w środę były jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  3. 02 pas des copper - Bajeczny kolor! :)
    Miłego wieczoru! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Złotko jest śliczne. :)
    Co do takiej liczby obserwatorów- blog rozwija się w fantastycznym kierunku, więc nie ma się co dziwić! :) Buziaki. :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używałam jeszcze tych cieni :) Pozdrawiam i zapraszam http://kajamakefashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten brąz jest cudny! Mam nadzieję, że jeszcze są w Naturze

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam tylko jeden ten prawie czarny cień z essence i jeszcze go nie używałam.
    Widać, że mają świetną pigmentacje.
    A przy okazji pozwolę sobie ciebie zaprosić na moje rozdanie do wygrania Mac Fix +
    http://u-majorki.blogspot.com/2011/08/niespodzianka-z-maciem-w-roli-gownej.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuje :) Dodaje Cię do obserwowanych. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  9. :D przekonałaś mnie! kupię ten najjaśniejszy jak tylko znajdę gdzieś opakowanie, którego nie próbowały jakieś ciekawskie rączki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć, pamiętasz wygrałam u ciebie w rozdaniu, niedawno dostałam kopertę. Niedługo zrecenzuję. A jak mam ci to przesłać? I czy będę mogła to także na swojego bloga wkleić? W sensie tą recenzję zbiorczą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, niestety dopiero teraz ;( Ale czego można by się spodziewać po Poczcie ....

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne zastosowanie dla tego cienia! :-) Zastanawiam się nad zakupem Baleriny ale chyba w pierwszej kolejności kupię sobie paletkę Sleeka. :-)


    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam najjasniejszy, fajnie sie sprawdza jako baza:)

    OdpowiedzUsuń
  14. z chęcią kiedyś kupię ten srebrny :)) jest bardzo ładny :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moje rozdanie. Nagordą jest dowolny kosmetyk ze sklepu Crafterie :))

    OdpowiedzUsuń
  15. dziękuję za przemiły komentarz ;) nie odważyłabym się zaryzykować z gliceryną, ale nie miałam nic do stracenia, bo farba przesuszyła mi włosy tak, ze bardziej się nie dało :) Myślę, że o ile gliceryna jest w wodzie, to nie ma mowy o uciekaniu wody z włosów. Przynajmniej niczego takiego nie zauważyłam, ale wiadomo - każdy włos jest inny, na kogoś może podziałać odwrotnie ;) Można potestować na samych końcówkach kiedy zbliża się czas ich ścięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A to zaszalałaś! Kupiłaś wszystkie 3 cienie w kremie :). Ja mam 2 ale tez je uwielbiam, do tego stopnia, że myślałam o tym, żeby kupić je na zapas, ale to byłaby kompletna głupota z mojej strony ;).
    Rozwalił mnie ten tekst "Ballerina to nie tylko cienie, to styl życia" :D.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czyli kremy akurat dla mnie :) Pomimo mojej suchej skóry zdarzają się przypadki, że coś ją zapcha :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na szczęście ta limitowanka Essence na mnie nie działa :D nawet nie poszłam do Natury,żeby ją sobie pooglądac :) Choc ten biały cień mi się podoba,myślę jednak,że przeżyję bez niego :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten złoty jest cudowny <3 tylko zastanawia mnie jaki kolor ma naprawdę, na jednym zdjęciu wygląda na jasne złoto, a na innym bardziej jak miedź :) Ale super :)

    OdpowiedzUsuń

Adbox