Follow us

LightBlog

NOWE POSTY

LightBlog

18.07.2011

Nowości, nowości...

Ostatni tydzień był dla mnie tygodniem rozczarowań, nie tylko kosmetycznych. Jeżeli jednak o tą dziedzinę chodzi szukam w swojej makijażowej/pielęgnacyjnej rutynie wstręciucha, który znów pogorszył stan mojej buzi. Nie o tym dziś jednak... dzisiaj o kosmetykach, z którymi wiążę duże nadzieje, tak na przekór (:

Muszę przyznać, że nigdy nie używałam jakoś celowo i świadomie produktów sztucznie opalających. Kiedyś, kiedyś miałam kontakt z balsamem brązującym Johnsona, jednak zacieki zniechęciły mnie na tyle, że nie wróciłam do produktów tego typu przez kilka lat. Jako, że aura nie sprzyja opalaniu a moje nogi są tak blade, że odbijają światło - kupiłam balsam brązująco-ujędrniający Lirene. Po pierwszym użyciu mogę stwierdzić, że super pachnie, jest bardzo gęsty i nie wchłania się zbyt szybko.



Za następnym produktem się nachodziłam, nie ukrywam. No może nie akurat za konkretnie tym, który kupiłam - chodzi mi o sam zamysł pękających lakierów. Essencowe wykupione wszędzie, Vipery/Bell/Golden Rose nie znalazłam a cena Inglota mnie specjalnie nie przekonywała. Swój pierwszy pękacz znalazłam w... H&M (Cracked Nail Polish by H&M, 9,9zł).
Cieszyłam się z niego jak dziecko dosłownie, po wyjściu ze sklepu od razu odkręciłam i pomalowałam paznokieć. Moja mina - o_O? Smugi jakieś, kiepsko się rozprowadza, nie pęka wcale. No myślałam, że usiądę i się rozpłaczę :P Drugą szansę dostał w domu - tym razem popękał. W gorącej wodzie kompana Kamila oczywiście nie pomyślała, że to koniecznie trzeba nakładać na inny lakier...
Póki co efekt podoba mi się bardzo, zdjęcia wkrótce:) Mam również jeden lakier dla Was.


Kolejny zakup to też pozycja z listy musz-mieciów: Essence, stay with me longlasting lipgloss. Ja mam ten w najpopularniejszym chyba kolorze, czyli 02 My favorite milkshake. Jedyne co mogę powiedzieć to... I'm in love! Bardzo ciężko znaleźć mi produkt do ust, który będzie na nich dobrze wyglądał (mam małe usta, beznadziejnie wyglądające w szminkach i 90% błyszczyków:P), ale ten spisuje się idealnie. Z pewnością skuszę się na inne kolory.

No i na koniec moja perełka, czyli wygrana w konkursie Miss Heledore. Jeszcze raz dziękuję wszystkim blogowiczkom, które pomogły mi zdobyć moją paletę Coastal Scents 56 Blush & Eye Shadow Palette. Ciągle jestem umazana coraz to nowymi kolorami. Muszę przyznać, że oglądana w Internecie, wydawała się większa. Więcej w niedalekiej przyszłości :)

8 komentarzy:

  1. Też mam ten balsam =] Jak dla mnie kolor daje słaby na ciele, bo po każdej kąpieli połowa mi znika... ale nawilżenie i ujędrnienie daje super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim ulubieńcem koloryzującym jest balsam z Oriflame, który został ku mojej rozpaczy wycofany. Na domiar złego jakoś umknął mi ten moment, nie zrobiłam zapasu i żyłam w błogiej nieświadomości aż do momentu, kiedy rozpoczęłam na blogu serię o hitach Oriflame. Chcę o nim napisać notkę, szukam go na stronie producenta, a tu zonk - nie ma. No nic, zużywam właśnie ostatnie opakowanie, a co będzie później to zobaczymy ;) Używam go w sumie tylko na nogi i jest super - daje delikatny efekt, który można stopniować. Że też musieli go wycofać :<

    Ciekawa jestem efektu, jakie daje pękacz H&M (a mieli inne kolory?) no i oczywiście paletki CS! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję wygranej! Ja mam swojego pękacza z essence i szczerze za nim nie przepadam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm... Muszę wypróbować ten balsam z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję bardzo za odpowiedź.
    Wiesz... ja włosy muszę myć codziennie, więc chyba są czyste.
    Co do oleju jojoba to używam go dopiero od 5 dni, więc recenzja pojawi się koło 13 sierpnia. Natomiast olejek herbaciany, jego recenzja już jest na moim blogu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ proszę bardzo. :)
    Również dodałam do obserwowanych. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ten balsam z Lirene jest bardzo dobry, ale daje delikatną opaleniznę, trzeba mieć odrobinę cierpliwości :) Umieściłam recenzję na blogu i również polecam :)

    OdpowiedzUsuń

Adbox