Dzisiejszy post będzie recenzją produktów, które chyba skradły moje serce.
Is this love, is this love that I'm feeling?
Jakiś czas temu pisałam, że radykalnie zmieniam swoją pielęgnację włosów (więcej *tutaj* i *tutaj*). W związku z tym oczka mi się świecą, kiedy na sklepowych półkach pojawiają się nowości bez SLSów, silikonów i innych substancji niekorzystnych ;) Tak też było w przypadku szamponu i odżywki Alterra.
Kilka ogólnych spostrzeżeń na temat obu produktów:
Dostępność: każdy Rossman;
Cena: poniżej 10zł - bardzo korzystna;
Opakowanie: nic nadzwyczajnego, denerwuje mnie potwornie papierowa naklejka z tłumaczeniem na polski.
Pod lupę jako pierwszy pójdzie Łagodny szampon migdały i jojoba dla wrażliwej i podrażnionej skóry :)
Przy regularnym stosowaniu zauważyłam wręcz zbawienny wpływ tego produktu na moje włosy - skąd taka zmiana? Nie mam pojęcia, to coś jakby włosy dostosowały się do szamponu lub odwrotnie.
Włosy są po tym szamponie lekkie, sypkie, ale nie puszące się. Po użyciu szamponu w połączeniu z odżywką włosy niesamowicie się błyszczą. Zauważyłam, że stały się bardziej podatne na układanie i generalnie wyglądają zdrowiej. Naprawdę polecam ten produkt!
Bardzo rzadko zdarza się, żebym kupiła jakiś szampon po raz kolejny - tak stało się w tym przypadku. Wybrałam jednak inny rodzaj i to chyba był błąd... na pewno wrócę do tego migdałowego.
Jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie odżywka nadająca połysk do włosów pozbawionych blasku i łamliwych - morela i pszenica.
Po pierwsze - ZAPACH! Obezwładniający, naturalny zapach moreli. Cudeńko, aż chce się używać! Następnie - konsystencja, zupełnie inna niż ta, do której się przyzwyczaiłam. Odżywka jest baaaardzo gęsta, wręcz jak pasta i dzięki temu bardzo wydajna. Niestety zarazem jest to wada produktu, ponieważ ze spłukaniem trzeba powalczyć dłuższą chwilę.... mimo wszystko nie obciąża włosów.
Jak pisałam wyżej - w połączeniu z szamponem efekty są rewelacyjne, co tu dużo pisać :) I jest to kolejny produkt, po który sięgnę ponownie! Polecam z całego serca.
Chyba ja mam jakiś syndrom alterromaniaczki. Za każdym razem kiedy jestem w Rossmanie muszę wymacać wszystko, co marka ta oferuje. Kupiłam już pomadkę do ust, niebawem kupię maskę do włosów, oglądam namiętnie żele do kąpieli i kremik wydaje się być bardzo ciekawy...
Odnośnie Rossmana, taka anegdota o niekompetencji personelu tam pracującego.
Do sklepu weszła młoda kobieta, poprosiła jedną z pracownic o pomoc w dobrze pudru. Pani wypytała klientkę o to, czego od produktu oczekuje - okazało się, że poszukuje czegoś transparentnego, po czym nie będzie się świecić. Odpowiedź ekspedientki? Trzeba kupić coś, co nie ma w sobie rozświetlających drobinek, bo to właśnie one są powodem świecenia...
ręce opadają.
no, to na tyle! dziękuję tym, którzy dobrnęli do końca (:



to jak z tą wymianą ?
OdpowiedzUsuńBędę musiała się skusić na coś z alterry do włosów. Teraz mam jej balsam do ciała liczi i brzoskwinia, ale za krótko go używam, żeby sobie na jego temat wyrobić zdanie ;)
OdpowiedzUsuńDoszła już do Ciebie paczuszka ode mnie? :)
Też się niedawno wzięłam za świadomą pielęgnację włosów - przeczytałam Twoje notki i widzę, że bardzo rozsądnie do tego podchodzisz :) Ja niestety nie mam loków, chociaż w kontekście regeneracji czupryny to chyba plus, bo wiem, ile jest z tym zachodu ;) Alterra strasznie mnie kusi, chyba zakupię w końcu miniprodukty na próbę ;)
OdpowiedzUsuńTakze mam syndrom alterromaniaczki:-)chociaz szampon z Granatem okazal sie dla mnie niewypalem...a mialam w rekach wersje z migdalami ale nie...polaszczylam sie na zapach granatu;)))
OdpowiedzUsuń