Follow us

LightBlog

NOWE POSTY

LightBlog

29.04.2011

Korektory beżowe

Dostaję szału, kiedy wiem, że czas kupić nowy korektor. Wszystko byłoby dobrze, gdybym miała taki, do którego chciałabym wracać, ale nie... Ten koszmar ciągnie się i ciągnie.

Czego szukam?
Szukam korektora, który chociaż lekko zakryje zaczerwienienia i nieprzyjaciół, wytrzyma na buzi 8h i będzie miał odpowiedni dla mnie kolor. Póki co nie znalazłam takiego, który spełniałby moje wymagania.

Zapraszam do przeczytania recenzji tych, które kupiłam ostatnio :)



1. Maybelline, Pure Cover Mineral 01 Nude Beige

Kupiony w Rossmanie, ogólnodostępny korektor. Nie ukrywam, że przyciągnęło mnie hasło 'mineralny'. Na pewno skład nie jest 100% mineralny, ale mam nadzieję jest on ciekawszy niż składy innych kosmetyków tego typu.

Cena ok. 30 zł trochę boli studencką kieszeń, zwłaszcza, że korektor został kupiony po kilku korektorowych wpadkach, ale o nich później. Uważam jednak, że jak ktoś jest z niego zadowolony to cena jest w miarę rozsądna.

Gama kolorystyczna jest dość duża, niestety nie każdy znajdzie coś dla siebie. Ja, ekstremalny bladzioch (51 healthy mix) wybrałam 01, czyli teoretycznie najjaśniejszy kolor. Okazał się dużo za ciemny, ponadto w kontakcie z moją skórą ciemnieje.

Fajna konsystencja, korektor nie zastyga zbyt szybko, można z nim bez problemu pracować, dobrze się rozprowadza. Stapia się ze skórą i dość długo utrzymuje. Krycie naprawdę niezłe.











2. Inglot, AMC korektor w kremie, kolor 64

Pomyślałam, że skoro marka tak zachwalana to może warto spróbować... nie, jednak nie warto. Nawet za cenę, którą proponuje producent - ok. 20 zł.

Jedyne co podoba mi się w tym korektorze to kolor, który dla mnie jest, uwaga... nawet trochę za jasny :O Generalnie gama kolorystyczna jest super, oprócz beżowych korektorów są też kolorowe.

Niestety wszystko inne w tym korektorze jest traaagiczne. Konsystencja kremowa... może i jest, ale obok tej kremowości jest ona lepka, nieprzyjemna, trudna w rozprowadzeniu. Okiełzał go jedynie sztywny pędzelek do korektora. Jest bardzo tłusty, nie nadaje się więc na użycie np w okolicach nosa, bo może powodować zapychanie. Spływa z tłustych partii twarzy, na suchych brzydko podkreśla co tylko się da. Krycie minimalne. Nadawałby się na fajny, rozświetlający korektor pod oczy, ale gęsta konsystencja idealnie wręcz lokuje się w zmarszczkach. DRAMAT.










3. Bell, Multi Mineral Cover Stick

Kupiony w drogerii Natura, kosztował ok.10 zł. Kolejny pseudomineralny... aczkolwiek tym razem kupiony ze względu na kolor. Jaśniuteńki! Niestety do wyboru producent daje nam tylko dwa odcienie, jeden ekstremalnie jasny, drugi ekstremalnie ciemny...

Nie podoba mi się aplikacja tego sprzętu, ale to cover stick, więc na to nie będę narzekać. Również z tego względu korektor jest bardzo kryjący, ale chyba wszyscy wiedzą jak działają korektory tego typu.

Wszystko byłoby piękne i cudowne, gdyby nie to, jak ciężko rozetrzeć krawędzie tego korektora. No gimnastyka to jest niesamowita. Po walce zakończonej ewentualnym powodzeniem jestem naprawdę zadowolona z efektu, jaki daje korektor. Bajka kończy się, kiedy po jakimś czasie spoglądam w lustro i widzę jak waży się, brzydko ściera i jeszcze bardziej podkreśla to, co chcę ukryć. Dałam mu 3 szanse, niestety nie dogadaliśmy się do tej pory.















Generalnie, jeżeli ktoś byłby zainteresowany tymi korektorami, to chętnie oddam lub wymienię się za drobnostkę.
Zjęcia poglądowe na koniec :) Obok wymienionych wyżej korektorków prezentuje się korektor z Pierre Rene zielony, ale na jego recenzję też przyjdzie pora, bo mam kilka korektorów kolorowych, o których też chciałabym słówko napisać.
Można zauważyć na zdjęciach, że korektor Bell ma różowe tony w sobie, Inglot za to żółte.
PS. Przepraszam za umazianą dłoń na pierwszym zdjęciu, swatchowałam sobie ^^

W kolejności od lewej na 2 pierwszych zdjęciach: Maybelline, Inglot, Bell
Kolejne zdjęcia nieco jaśniejsze, kolejność: Maybelline, Bell, Inglot, obok pierwszego korektora można dostrzec plamkę podkładu mineralnego, którego używam, tak dla porównania odcienia.














11 komentarzy:

  1. Oj te korektory... :( Ja szukam tylko czegoś rozświetlającego, lekko kryjącego pod oczy i znaleźć nie mogę. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do tego używam różowego korektora z Pixie :) Jutro coś o nim napiszę i wstawię zdjęcia tego, co ten magiczny produkt wyczynia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię korektor mineralny z Maybelline,jest naprawdę świetny :) No i kolor 02 jest jaśniutki :)
    Też przyciągnęło mnie to,że ma byc mineralny (choc pewnie nie w ogóle nie jest).Walczę z minerałami od kilku miesięcy,więc wszystko co mineralne jest warte uwagi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za bardzo miły komentarz i subskrypcję:*
    Na Wizażu czytałam,że 01 jest ciemniejszy od 02 i spr w drogerii wszystko mi się pod tym względem zgodziło (trochę pokracznie to brzmi,ale myślę,że wiesz o co chodzi ;)).
    02 jest naprawdę jasny,mam bardzo jasną cerę i przyznam,że miałam wątpliwości,czy nie jest za jasny.Ale używam pod podkład mineralny i wszystko pięknie mi się stapia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też używam Pixie :D Nie używałam nic innego,ponieważ wcześniej przez ok.3 lata używałam Dermacolu jako korektora.Więc korektory dopiero zaczynam testowac (miałam jeszcze z Rimmel i Essence,ale były beznadziejne).Trafiłam na ten i na razie jest idealny :) No i nie jest taki drogi,jak Bourjois,więc nie wiem,czy zdecyduję się na to,żeby testowac coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję po raz kolejny:*
    Myślę o tym,żeby napisac o mojej pielęgnacji i diecie,która powoduje że wszystkie włosy mi mega szybko rosną,są mocne i zdrowe,ale nie wiem,kiedy znajdę czas;/
    Lubię kupowac na allegro,ale koszty przesyłki powodują,że zazwyczaj nie opłaca się kupowac 1 rzeczy,bo na jedno wychodzi,a jak się nie opłaca 1 rzeczy,to potem wydaję kupe kasy i kupuję pełno rzeczy,które nie są mi potrzebne :P Już dawno zwróciłam uwagę na ten korektor,więc pewnie w końcu się skuszę :)
    Pixie używam w formule Cover de Luxe,kolor Ailive 0-chłodny,bardzo jasny beż.Bardzo lubię ten podkład,z primerem tej firmy tworzą świetny duet :)
    Myślę,żeby też napisac coś o moich doświadczeniach z minerałam,ale chcę jeszcze wypróbowac Lili Lolo,żeby miec porównanie co najmniej 3 firm.Więc to za jakiś czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem typową zimą,więc ten kolor idelanie pasuje mi właśnie w zimie :) Próbowałam EDMów,ale średnio mi podpasowały.Próbki od Lili Lolo to faktycznie masakra,ale ja i tak zawsze biorę najjaśniejsze kolory,więc problemu nie ma :) Zakupię sobie na lato,będę potrzebowała ciemniejszego,więc może byc mały problem.Tylko przetestowac nie można nie tylko pod kątem koloru,ale i ogólnego dopasowania do cery ;/ Zaryzykuję :D
    Co do brwi,rzęs i włosów,to dużo zależy od genów,ale można sobie dopomóc ;) Przedemną pracowity tydzień,ale spróbuję w najbliższym czasie coś na ten temat napisac :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oj, mnie tez ten korektor z inglota rozczarował :( tak lubię ich kosmetyki, a tu taka lipa....


    http://marieanne-makeup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kupuj korektora Sensique, takiego dwustronnego. Leży, kurzy się i nie mam co z nim zrobić - jest tak beznadziejny, że aż wredna bym była, gdybym komuś oddała :D No już mam 3 opakowanie Humavitu hehe ;) bo najpierw zamówiłam dla siebie a potem mama poprosila zebym jej zamowila, a kwota musi przekroczyć 20 zł żeby doz sprowadził do apteki - więc kupiłam 2, przyda się ;) Czasami mam problem z przełknięciem ale nie jest źle :) Głównie cena mnie skusiła :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli nadal masz ten korektor z inglota i chcesz się na coś wymienić to napisz do mnie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli nadal masz ten korektor z inglota i chcesz się na coś wymienić to napisz do mnie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Adbox