Hej:) Po pierwsze przepraszam z całego serca Skonfundowaną - notka miała być 3 dni temu, ale dopadła mnie grypa żołądkowa. Nikomu tego nie życzę, straaszne. A dziś krótko o SLSach, silikonach, czyli o produktach do włosów. Nie jestem w tej kwestii wyrocznią, dopiero zagłębiam się w temat. Zachęcam do poczytania innych wypowiedzi :)
O co tu właściwie chodzi?
Taka sytuacja poglądowa - sięgamy w sklepie po szampon z silikonami za miliony monet, myjemy nim głowę, pieni się genialnie, pachnie miód-malina, włosy po umyciu błyszczące, no cud. Zdrowe nagle się zrobiły jakieś...
...ale gdzie jest haczyk?
No właśnie. Silikony rzeczywiście sprawiają, że włosy wyglądają zdrowo, błyszczą, ponieważ mają one właściwości 'oblepiające' włos. Składniki te przyczepiają się do włosa tworząc gładką warstwę. Wszystko jednak ma swoją cenę. Najpopularniejsze silikony wymagają usunięcia 'ostrymi' szamponami, pełnymi detergentów. Takie produkty zawierają substancje powierzchniowo czynne (SLS i podobne), które oprócz mycia i pienienia często wysuszają skórę głowy i włosy (wskutek czego skóra może zareagować większym przetłuszczaniem). Ponadto, substancje o intensywnym działaniu myjącym mogą działać drażniąco.
To może delikatniejszy szampon?
Tak i nie. Delikatniejszy szampon, pozbawiony detergentów z pewnością nie wysuszy włosów i skóry głowy, ale nie zmyje też z włosów silikonów. Wkrótce, te ostatnie zaczną się nadbudowywać, przez co włosy staną się oklapnięte, zmęczone, stale obciążone. Przez silikonową warstwę nie przebiją się także składniki naszych odżywek, maseczek.
Silikonowy złoty środek
Nie wszystkie silikony są 'jednakowo złe', ponieważ nie wszystkie wymagają użycia ostrych szamponów. Są grupy silikonów, które można zmyć łagodniejszymi substancjami. Warto więc po nie sięgać, ze względu na ochronne funkcje silikonów (jeżeli intensywnie modelujemy włosy suszarką, prostownicą itd, bezsilikonowa pielęgnacja może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych - nie będzie bariery chroniącej przed uszkodzeniami). Podobnie - nie wszystkie substancje myjące, czynne w szamponach, będą dla naszych włosów szkodliwe - SLS ma wiele zamienników, które nie wpłyną na stan czupryny negatywnie :)
Kilka produktów, po które warto sięgnąć:
1. Szampony bez silikonów, ale zawierające SLS - polecam do zmywania nadbudowanych silikonów o ile ich używamy, do stosowania raz na jakiś czas.
Garnier, Fructis, Volume Restructure, 14 zł za dużą butlę. Wyraźna naklejka - nie zawiera silikonów ;) Używałam tego szamponu przez 3 długie butelki, co nie zdarzało mi się raczej nigdy wcześniej. Bardzo przyjemny, chociaż po jakimś czasie brakowało mi uczucia odświeżenia skóry głowy.
Seria Joanna Naturia, koszt około 4 zł? Cena śmieszna a produkt naprawdę fajny. Ja wypróbowałam już ten z zieloną herbatą i pokrzywą, z brzozą i łopianem oraz z cytryną i z miodem. Pachną genialnie, pienią się bardzo mocno. Wadą jest mała wydajność, którą rekompensuje cena. Zdecydowanie nie nadają się do stosowania codziennie, wysuszają skórę głowy i włosy.
2. Szampony bez silikonów i SLSu. Szampony idealne? I znów nie do końca - bez odżywki ani rusz. To te niekochane, plączące włosy szampony... \
Rossman, Babydream. Mój szamponowy faworyt, jesteśmy razem od roku. Pieni się super jak na dziecięcy szampon. Zapachem przypomina mi dziecięcą oliwkę. Tani, ale z wydajnością to szału nie ma:)
HiPP, Babysanft. Kolejny dziecięcy szamponik dla tych, które nie mają dostępu do Rossmana.
3. Odżywki, odżywki! Co tu dużo pisać - te, które zawierają łatwo zmywalne substancje.
Póki co, wypróbowałam tylko jedną - odżywkę Isana, produkowaną dla Rossmana. Cała seria tych odżywek będzie dobra.Oprócz tego - siostra szamponu Garniera, odżywka Volume Restructure.
Warto zwrócić uwagę także na odżywki bez spłukiwania, np. te z Joanny z serii Apteczki Babuni (uwaga na proteiny, które też mogą się na włosach nabudowywać - dlatego raz na jakiś czas sięgamy po SLS).
Z pewnością wielkim plusem produktów tego typu jest ich cena - z reguły są to produkty z niższej półki. Niepozorne, ale działają :)
***
Obrazki wstawię jutro, bo blogspot nie chce współpracować a ja w tej chwili nie mam mocy bawić się w htmlowanie:)
O co tu właściwie chodzi? Taka sytuacja poglądowa - sięgamy w sklepie po szampon z silikonami za miliony monet, myjemy nim głowę, pieni się genialnie, pachnie miód-malina, włosy po umyciu błyszczące, no cud. Zdrowe nagle się zrobiły jakieś...
...ale gdzie jest haczyk? No właśnie. Silikony rzeczywiście sprawiają, że włosy wyglądają zdrowo, błyszczą, ponieważ mają one właściwości 'oblepiające' włos. Składniki te przyczepiają się do włosa tworząc gładką warstwę. Wszystko jednak ma swoją cenę. Najpopularniejsze silikony wymagają usunięcia 'ostrymi' szamponami, pełnymi detergentów. Takie produkty zawierają substancje powierzchniowo czynne (SLS i podobne), które oprócz mycia i pienienia często wysuszają skórę głowy i włosy (wskutek czego skóra może zareagować większym przetłuszczaniem). Ponadto, substancje o intensywnym działaniu myjącym mogą działać drażniąco.
To może delikatniejszy szampon? Tak i nie. Delikatniejszy szampon, pozbawiony detergentów z pewnością nie wysuszy włosów i skóry głowy, ale nie zmyje też z włosów silikonów. Wkrótce, te ostatnie zaczną się nadbudowywać, przez co włosy staną się oklapnięte, zmęczone, stale obciążone. Przez silikonową warstwę nie przebiją się także składniki naszych odżywek, maseczek.
Silikonowy złoty środek Nie wszystkie silikony są 'jednakowo złe', ponieważ nie wszystkie wymagają użycia ostrych szamponów. Są grupy silikonów, które można zmyć łagodniejszymi substancjami. Warto więc po nie sięgać, ze względu na ochronne funkcje silikonów (jeżeli intensywnie modelujemy włosy suszarką, prostownicą itd, bezsilikonowa pielęgnacja może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych - nie będzie bariery chroniącej przed uszkodzeniami). Podobnie - nie wszystkie substancje myjące, czynne w szamponach, będą dla naszych włosów szkodliwe - SLS ma wiele zamienników, które nie wpłyną na stan czupryny negatywnie :)
Kilka produktów, po które warto sięgnąć:
1. Szampony bez silikonów, ale zawierające SLS - polecam do zmywania nadbudowanych silikonów o ile ich używamy, do stosowania raz na jakiś czas.
Garnier, Fructis, Volume Restructure, 14 zł za dużą butlę. Wyraźna naklejka - nie zawiera silikonów ;) Używałam tego szamponu przez 3 długie butelki, co nie zdarzało mi się raczej nigdy wcześniej. Bardzo przyjemny, chociaż po jakimś czasie brakowało mi uczucia odświeżenia skóry głowy.
Seria Joanna Naturia, koszt około 4 zł? Cena śmieszna a produkt naprawdę fajny. Ja wypróbowałam już ten z zieloną herbatą i pokrzywą, z brzozą i łopianem oraz z cytryną i z miodem. Pachną genialnie, pienią się bardzo mocno. Wadą jest mała wydajność, którą rekompensuje cena. Zdecydowanie nie nadają się do stosowania codziennie, wysuszają skórę głowy i włosy.
2. Szampony bez silikonów i SLSu. Szampony idealne? I znów nie do końca - bez odżywki ani rusz. To te niekochane, plączące włosy szampony... \
Rossman, Babydream. Mój szamponowy faworyt, jesteśmy razem od roku. Pieni się super jak na dziecięcy szampon. Zapachem przypomina mi dziecięcą oliwkę. Tani, ale z wydajnością to szału nie ma:)
HiPP, Babysanft. Kolejny dziecięcy szamponik dla tych, które nie mają dostępu do Rossmana.
3. Odżywki, odżywki! Co tu dużo pisać - te, które zawierają łatwo zmywalne substancje.
Póki co, wypróbowałam tylko jedną - odżywkę Isana, produkowaną dla Rossmana. Cała seria tych odżywek będzie dobra.Oprócz tego - siostra szamponu Garniera, odżywka Volume Restructure.
Warto zwrócić uwagę także na odżywki bez spłukiwania, np. te z Joanny z serii Apteczki Babuni (uwaga na proteiny, które też mogą się na włosach nabudowywać - dlatego raz na jakiś czas sięgamy po SLS).
Z pewnością wielkim plusem produktów tego typu jest ich cena - z reguły są to produkty z niższej półki. Niepozorne, ale działają :)
***
Obrazki wstawię jutro, bo blogspot nie chce współpracować a ja w tej chwili nie mam mocy bawić się w htmlowanie:)



Dzięki wielkie za notke! ;))
OdpowiedzUsuńNa pewno coś z tego kupię. ;)
Co do cieni, o których pisałaś u mnie, ja bardzo lubie inglota, niby tanie nie są, ale za taką cenę lepszych się nie znajdzie! Jeden cień w opakowaniu koło 20 zł , a paletka 3 cieni koło 40 zł.
Niby nie mało, ale opłaca się strasznie i starczą na bardzo długo. ;)
Szaleje, szaleje bo ferie mam ;) Gdy do szkoły pojde nie bedzie tak ciekawie ;D
OdpowiedzUsuńTo znowu ja! ;)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o jakieś fajne cienie dobrze się trzymające, do dziennego makijażu to polecam Ci te z MySecrret, które są w moim giveaway'u, świetnie się trzymają nawet bez żadnej bazy, wiadomo że nie cały dzień, ale gdzieś tak z pół dnia.
Kolorki mają jasne, bardzo ładne, tylko że jest ich chyba 10. :(
Kosztują koło 7 zł. i można je nabyć w Naturze. ;)
Pozdrawiam! :*
dziękuję, usłyszeć od kobiety taki komplement to naprawdę fajna sprawa:)
OdpowiedzUsuń