Hej Dziewczyny!
Produkt z powyższego zdjęcia na pewno nie będzie bohaterem dzisiejszego postu. Co najwyżej czarnym charakterkiem... Już tłumaczę o co chodzi. Płyn micelarny z wyciągiem z bawełny i ze świetlikiem wspominałam bardzo dobrze, latem sprawdzał się genialnie. I tym razem, po otwarciu buteleczki był jeden wielki zachwyt - a bo tani, zmywa tusz za jednym przetarciem nasączonym wacikiem. Z czasem jednak im więcej płynu ubywało, tym mniej chętnie po niego sięgałam... Dlaczego? Płyn z założenia kojący, do cery wrażliwej... podrażnił mnie! Szczególnie ucierpiała okolica oczu. O ile to jestem w stanie "zrozumieć" ze względu na lutową epokę lodowcową, tak wypadania rzęs już mu nie wybaczę... Skład dla zainteresowanych poniżej.
I tak oto skończyła się moja dwuletnia separacja z mleczkami do demakijażu. Pognałam do Rossmana i bez większego zastanowienia wrzuciłam do koszyka mleczko do cery wrażliwej Garniera.
Mleczko jest ogólnodostępne i kosztuje około 13 zł. Plastikowa buteleczka w kolorze baby blue mieści w sobie 200ml, co czyni go produktem, który pod względem cenowym zakwalifikowałabym do "w miarę". Urocze opakowanie ma jednak swoje wady - kiedy mleczko będzie na dnie, nie postawię butelki do góry nogami, by produkt ściekał po ściankach :(. Konsystencja typowa dla mleczek, raczej rzadka, jednak nie na tyle, by produkt "uciekał" z wacika. Zgodnie z tym, co obiecuje producent, mleczko nie ma zapachu. W składzie brak alkoholu i barwników. Mamy za to glicerynę i to dość wysoko.
Przy pierwszym użyciu zastosowałam się do zaleceń producenta: na wacik i bez pocierania! Spodziewałam się co najmniej pandy i dyskomfortu typu "tłusto wszędzie". Chyba powinnam podchodzić do nowości z większym zaufaniem, bo mleczko poradziło sobie z tuszem lepiej niż micele, które ostatnio testowałam. To samo jeśli chodzi o zmywanie podkładu i innych elementów makijażu. Największym jednak szokiem okazało się... ukojenie. Moja skóra wreszcie nie była zaczerwieniona, ściągnięta, piekąca. Przy następnych użyciach było lepiej i lepiej. Zmieniłam jednak taktykę - oczy zmywam tradycyjnie, przy użyciu płatka, natomiast resztę twarzy traktuję odrobiną mleczka rozprowadzaną dłońmi. Cera wraca do formy!
Mleczko nie zapchało mnie, czego najbardziej się bałam (po demakijażu mleczkiem używam jeszcze żelu do mycia twarzy). Rzęsy wciąż wypadają, ale 3 tygodnie to chyba zbyt krótki okres na ich zregenerowanie.
Wnioski?
Zimowa pielęgnacja a letnia pielęgnacja to przepaść ;). Nauczona tym doświadczeniem zimą będę zawsze wybierać kosmetyki bardziej treściwe, nawilżająco-natłuszczające - micel zastąpię mleczkiem a krem nawilżający półtłustym (o tym niebawem). A samo mleczko Garniera jest świetne i polecam je wszystkim podrażnionym dla ukojenia buzi oraz rozdrażnionym zimą dla ukojenia zmysłów :).
A jak Wy radzicie sobie z tymi mrozami?



Doszłam do takich samych wniosków pod względem zimowej pielęgnacji! Zwłaszcza, że stan mojej skóry całkiem popsuł się przez mydełko Alepp :( Oczyszcza fenomenalnie moje pory, ale po tygodniu niestety spowodowało u mnie przesuszenie skóry - zaczęły mi się robić suche placki a przy tym żeby było ciekawiej dostałam wysypu pryszczy To pewnie przez byt dużą zawartość procentową oleju Laurie.. Przedobrzyłam, powinnam wziąć 25% albo nawet i mniej.. No ale trudno :P Teraz używam odżywczego żelu do mycia twarzy z Avonu i jest lepiej.. Co do kremu to zamiast hydrożelu z Olay na dzień używam w miarę treściwego kremu z tej samej firmy przeznaczonego na noc xD Pewnie nie powinnam tak robić, ale spisuje się bardzo dobrze :D Jeżeli chodzi o demakijaż, to mam i mleczko i micel, ale już tak się przyzwyczaiłam do typowych płynów do demakijażu, że mleczka już nie umiem zdzierżyć :P
OdpowiedzUsuńBuźka ;*
Szkoda, że Perfecta cię podrażniła :(
OdpowiedzUsuńja używam różowego garniera z róża i mi też odpowiada, nie podrażnia i ładnie zmywa makijaż :)
OdpowiedzUsuńdziękuję za polecenie :*
OdpowiedzUsuńwypróbuję jak tylko je zdobędę :)
już od jakiegoś czasu o tych produktach myślałam :)
a jakąś dobrą maskę do włosków mi polecisz? :)
biovax używałam i nawet lubię najbardziej mleczną i tę do przetłuszczających się włosów inne średnio u mnie się spisywały :)
OdpowiedzUsuńco ty gadasz taka tania i taka duża:D
nie wiedziałam że są w Tesco jak będę na zakupach to poszukam jej :)
A ja Perfectę uwielbiam! :) Chociaż od biedy po Garniera też sięgnę.
OdpowiedzUsuńJak mnie dawno u Ciebie nie było! :*