Kilka dni temu do kolejnego tagu zaprosiła mnie Natalia - dziękuję :) Zabawa polega na tym, by przedstawić swój letni projekt denko: 10 produktów spośród kilku kategorii. Problem w tym, że nie mam w zwyczaju chomikować opakowań. Pomyślałam, że zamiast tego pokażę Wam produkty, które doceniłam latem tak bardziej-bardziej. Mimo nadchodzącej jesieni nie mam zamiaru się z nimi rozstawać. Zatem dziś coś na kształt ulubieńców ostatniego okresu. Mam nadzieję, że moja wariacja na temat tego tagu przypadnie Wam do gustu.
Jakie są zasady?
1. Umieść obrazek "letni projekt denko".
2. Wymień 10 kosmetyków tego lata:
3 do twarzy, 3 do ciała, 3 kolorowe + 1 dowolny.
Możesz dodać ich zdjęcia i krótką recenzję.
1. Umieść obrazek "letni projekt denko".
2. Wymień 10 kosmetyków tego lata:
3 do twarzy, 3 do ciała, 3 kolorowe + 1 dowolny.
Możesz dodać ich zdjęcia i krótką recenzję.
3. Powiedz, kto Cię otagował.
4. Otaguj 10 blogów, podaj do nich linki.
5. Poinformuj blogi o otagowaniu.
4. Otaguj 10 blogów, podaj do nich linki.
5. Poinformuj blogi o otagowaniu.
Jeszcze raz przypomnę - otagowała mnie Natalia z bloga Moje kosmetyki by N.[KLIK], na który wszystkich serdecznie zapraszam. Pamiętajcie, że każdy kolejna wizyta, kolejny komentarz i obserwator to taaaaki uśmiech i motywacja do dalszego pisania!
Moje 10 kosmetyków tego lata - nie "wydentkowanych", ale używanych najczęściej:
TWARZ
Latem niestety borykałam się z nalotem niespodzianek. Szukałam więc w kosmetykach ukojenia, uspokojenia skóry. To wszystko dawał mi set tych trzech produktów.
O żelu Lirene pisałam już [TUTAJ]. Wciąż tak samo go uwielbiam - najpierw oczyszczam nim skórę z podkładu a zaraz po tym używam go jeszcze raz do oczyszczenia już samej skory. Cieszę się, że znalazłam produkt, do którego mogę wracać i mieć pewność, że nie zawiedzie moich oczekiwań.
Drugim krokiem w mojej pielęgnacji jest dobrze wszystkim znany tonik ogórkowy Ziaji. Genialny produkt zarówno po myciu twarzy jak i do odświeżania skóry w ciągu dnia. Ta, która nie próbowała niech się wstydzi, to już klasyk!
Na koniec oczywiście krem. Ten, który wpadł ostatnio w moje ręce bardzo przypadł mi do gustu. Krem na dzień AA Wrażliwa Natura nie zapycha a mimo dość gęstej konsystencji nie powoduje większego przetłuszczenia, mam wrażenie, ze skóra oddycha. Nawilżenie może nie jest jakieś nadzwyczajne, ale latem i wczesną jesienią wystarczające. Niedługo pojawi się większa recenzja tego produktu, więc zapraszam już teraz.
CIAŁO
Produkty do tej kategorii najtrudniej było mi znaleźć. Zdecydowałam, że na wyróżnienie zasługują dwa.
Moje nogi są tak blade, że bardziej chyba się już nie da. Na ratunek przybył mi balsam brązujacy Lirene. Bardzo popularny produkt, miałam co do niego duże wymagania... wszystkie spełnił. Szybka, piękna opalenizna bez smug nawet przy niewprawnych łapkach.
Apropos łapek - krem do rąk Ziaja kozie mleko. Wygładza pięknie dłonie a do tego ten zapach... I dzięki takim produktom problem niesystematyczności w stosowaniu kosmetyków nawilżających znika.
KOLORÓWKA
Stan mojej cery nie jest idealny, dlatego latem muszę używać podkładu, mimo że naprawdę czasem jest to męczące...
Na szczęście ktoś mądry wynalazł podkłady mineralne. Leciutkie a jednocześnie mogą być naprawdę kryjące. Najczęściej sięgałam po podkład Pixie cosmetics w formule Natural Finish - minerały bardziej sypkie niż kremowe, dlatego na skórze są niemalże niewyczuwalne.
W duecie z podkładem bardzo często występował bronzer Essence. Kupiłam go już jakiś czas temu, ale dopiero teraz został doceniony. Kolor nie jest pomarańczowy, na mojej twarzy wygląda bardzo naturalnie. Na plus brak drobinek! Jest oczywiście chłodniejszy niż na zdjęciu.
Nie mogłabym nie napisać jeszcze słówka o złotych cieniach, które zdominowały letni makijaż oczu. Pięknie rozświetlają powieki i podkreślają moją niebieską tęczówkę. Bardzo polubiłam cieni z LE Essence - Ballerina Backstage. Pisałam już o nim [TUTAJ]. Cudowny kolor ma również cień sypki Vipery, jednak tutaj jakość kuleje :( I tu znów swatche na dłoni wyszły nie tak jak powinny - kolory są ciut cieplejsze.
DOWOLNY PRODUKT
Ponieważ nie pojawiła się kategoria "Włosy", postanowiłam, że ostatni ulubieniec będzie właśnie o tym przeznaczeniu.
Latem zapragnęłam szamponu, który będzie bardzo odświeżający i oczyszczający. Nie używam ich często, bo preferuję szampony bez SLSowe, myję też głowę odzywką. Garnier, szampon z kwiatem lipy, mimo SLeSu w składzie, bardzo przypadł mi do gustu. Mam zamiar bliżej przedstawić Wam ten produkt niebawem, dlatego teraz nie chcę zdradzać Wam więcej.
I znów wyszedł tasiemiec - dla wytrwałych jednak dobra (mam nadzieję) informacja. Zbliżamy się do osiągnięcia liczby 500 komentarzy. W związku z tym, żeby zachęcić Was do komentowania - osoba, która napisze komentarz nr 500 dostanie ode mnie niespodziankę :) Ponadto jest już blisko 100 obserwujących... z tej okazji z pewnością pojawi się rozdanie. Zapraszam do śledzenia bloga!












RObisz świetne zdjęcia. jaki masz aparat? ;)
OdpowiedzUsuń@sypa Chciałabym, żeby były świetne:P Aparat to zwykły kompakt, Olympus SP-510UZ. Dziękuję za komentarz:)
OdpowiedzUsuńJa też nie chomikuję opakowań, chyba, że mogą mi się do czegoś przydać (op. po kremach służą mi do przechowania maseczek w saszetkach).
OdpowiedzUsuńChciałam sobie kupić ten cień z LE Essence ale zostały tylko czarne :/
@Fiolka Ano, LE szybko znikają:( dziękuję za komentarz!
OdpowiedzUsuńMasz rację, toniki z Ziaji to już klasyki :D Jednak ogórkowy przyprawiał moją cerę o dodatkowe niespodzianki, natomiast nagietkowy - to mój zdecydowany ulubieniec! :) Nie mogę jednak tego samego powiedzieć o kozim mleku do rąk :( U mnie po minucie się wchłaniał i dłonie dalej były suchutkie :( Zainteresowałaś mnie tym bronzerem z Essence, błyszczący już mam, więc teraz pora na mat :D
OdpowiedzUsuńNie miałam żadnego ziajowego toniku, idę się schować :D. Jak wykończę brązer z Joko, to chyba skuszę się na Essence. Żałuję, że nie kupiłam tych cieni z Balleriny.
OdpowiedzUsuńA Ty Smoku, zaszalałaś z tym TAGiem ;P
OdpowiedzUsuńUwielbiam te cienie w musie Essence za wszystko, a tonik z Ziaji ogórkowy, to jest HIT!! :)
@Spark Zawsze zapominam o tym nagietkowym, kiedy kończy się ogórek, no. Latem moje dłonie nie są tak suche jak zimą, więc Ziaja jest okej. Latem wytaczam cięższą broń:) dziękuję za komentarz!:*
OdpowiedzUsuń@zoila Hahahah a więc ktoś naprawdę to czyta! Dziękuję za komentarz i początek popołudnia z uśmiechem:*
@*Natalia* Starałam się :cwaniak: ;) Dziękuję za komentarz :*!
Chętnie się dowiem jakie to szampony bez SLS:) Znam Alterrę, Babydream i Hipp, z tych trzech nie testowałam jeszcze Hippa :)
OdpowiedzUsuń