Konsumpcja - w tym przypadku mam na myśli kupowanie i testowanie kosmetyków - to jedno wielkie, rozpędzone koło. Jednym z czynników, który najbardziej je napędza jest przekazywanie informacji, poczta pantoflowa. Tutaj usłyszałyśmy, tam polecili, mówili, że cena korzystna, że świetna jakość... Brzmi znajomo, prawda blogerki?
Firmy i sklepy oferujące kosmetyki już dawno poczuły siłę blogosfery. I nic dziwnego - blogerek jest coraz więcej. Każda ma coś ciekawego do napisania. Każda ma swoich odbiorców. Dziesięcu, stu, tysiąc. Dlaczego nie wykorzystać tego do przekazywania informacji? Wiele firm decyduje się na formę promocji, polegającą na przesłaniu kosmetyków. Niestety występuje ryzyko zebrania niezbyt pochlebnych recenzji. Jak tego uniknąć? Założyć własny, firmowy blog!
Pytanie tylko, czy wówczas blog nadal jest blogiem. Mi taka strona, tworzona przez normalną blogerkę kojarzy się z miejscem przyjaznym, z obiektywnym zdaniem. Taka wirtualna kawa i plotki dotyczące kosmetyków. Do tego kontakt: wymiana komentarzy, myśli. Czy stworzenie takiego klimatu na blogu firmowym, nastawionym na promocję, jest możliwe?
Przekonajmy się :) Dzisiejszy post będzie nietypowy - nie zrecenzuję dziś kosmetyku a właśnie blog stworzony przez sklep VitaLab.pl. Jest to moje zgłoszenie do konkursu, który organizują na swoim blogu. Więcej szczegółów [TUTAJ]. Bardzo dziękuję w tym miejscu Pani Ani, która poinformowała mnie o całej zabawie. A może i Wy się spróbujecie swoich sił? Nagrody kuszące a i sprawa słuszna - jak na blogerki przystało mamy być obiektywne, bezlitosne,obnażające zarówno zalety jak i wady. Konstruktywna krytyka przynosi rozwój a nie regres. Pomóżmy VitaLab w kroczku na przód.
W przypadku bloga VitaLab szata graficzna ani mnie nie odrzuca ani specjalnie nie przyciąga. Kolory bardzo standardowe, banalne zestawienie zieleni, niebieskiego i pomarańczowego. Wszystko jest takie intensywne, wyraziste, charakterystyczne, dopracowane... Problem w tym, że gdybym nie zwróciła uwagi na treść, pomyślałabym, że jestem na portalu dla dzieci. Wrażenie potęgują bąbelki i imitacja zeszytu/notesu na dole strony. Ciężko skupić wzrok na konkretnym elemencie, wszystko jest takie żywe i rozpraszające. Bardziej przyciągnęłaby mnie kolorystyka kojarząca mi się z kosmetykami - a więc z czystością, elegancją, pięknem. Prostota kluczem do sukcesu.
Przyjmuje się, iż pierwsze wrażenie trwa od 4 do 6 sekund. Następnie więc zwracam uwagę na organizację strony i rozmieszczenie jej poszczególnych elementów. Podoba mi się dwukolumnowy układ z ewidentnie wybijającą się kolumną główną z treścią bloga, po lewej. Prawa strona niestety na minus - bardzo dużo reklam. Atakują one nas po całej długości kolumny, dodatkowo na górze wypisani są sponsorzy, nie przekonuje mnie to. Rozumiem, że muszą one się tam znajdować, są częścią strony, ale... Może warto pomyśleć o tym, by znaleźć im jedno, wspólne miejsce np. na dole bloga?
Na szczęście najmocniejszą stroną bloga VitaLab jest treść. Bałam się, że wszystko będzie wyglądać na sposób "Produkt x jest fajny, bo ma w sobie (10 łacińskich nazw) i będzie działał". Jestem pozytywnie zaskoczona! Posty lekko się czyta i są bardzo wciągające. Widać, że teksty są przemyślane. Przeplatają się tu informacje powszechnie znane z garścią naukowych faktów. Pojawiają się nawet fragmenty dotyczące tego jak z różnymi mankamentami urody/zdrowia radzą sobie gwiazdy.Wiecie co to efedryna albo jak przebiega proces manicure w wersji japońskiej? Ja już wiem :).
Oprócz zalet składników czy metod, autorka Dorota przedstawia też wady i przeciwskazania. Co najlepsze - nikt nie wciska nam w treści swojego idealnego produktu, który jest lekiem na całe zło. Promocja sprowadza się do takiej na przykład informacji:
Super rozwiązanie - nienachalna, ale zawsze reklama. Swoją drogą bardzo skuteczna - w czytelniku rozbudza się i potęguje ciekawość a to już tylko krok do sprzedaży kolejnego produktu.
Pod każdym postem pojawia się część, w której wypunktowane są podobne artykuły. Dobry pomysł, ale uważam, że decydując się na takie rozwiązanie, powinniśmy bardziej kontrolować to co ukazuje się pod notkami. Niestety na VitaLab trafiłam na wzmianki typu Brak podobnych artykułów. Zabawna dla mnie jest też lista znajdujących się pod postem konkursowym - wyświetlają się tam same nieaktualne już konkursy.
Jak wspominałam wcześniej, blog kojarzy mi się z kontaktem autor-czytelnik. Kiedy mam pytanie i zadam je w komentarzu, mogę spodziewać się odpowiedzi. Tutaj autorka bloga nie zawiodła - Dorota odpisuje na komentarze, komunikuje się z odbiorcami. Tak trzymać!
No dobra - blog mnie wciągnął, jest fajnie. Tylko jak tam wrócę, kiedy już zamknę okienko przeglądarki? Nie mam głowy do zapamiętywania dat a co dopiero adresów stron internetowych. Blogger robi to za mnie, oferując mi listę czytelnika i możliwość obserwowania Waszych blogów. Dobrze, że blog VitaLab przewidział nasze potrzeby. W prawej kolumnie z gąszcza reklam wylania się okienko do subskrypcji Newslettera a niżej miniaturka Facebooka z możliwością "zalajkowania".
Podsumowując moją recenzję, uważam, że VitaLab jest na dobrej drodze do stworzenia bloga w pełnym rozumieniu tego słowa. Jest już odpowiednia oprawa, treść, atmosfera. Autorka tekstów spisuje się wspaniale, zawiódł niestety projektant strony, chociaż wierzę, że bardzo się starał :). Uważam, że organizacja takiego konkursu była pomysłem trafionym w dziesiątkę. Widać, że osobom tworzącym VitaLab zależy na kliencie i to firma jest dla klienta a nie klient dla firmy. Nie pozostaje mi nic innego jak doczytać resztę interesujących postów na blogu VitaLab (i również Was szczerze do tego zachęcam!) i życzyć im samych sukcesów.
A Wy znałyście wcześniej blog VitaLab? Co myślicie o zakładaniu blogów przez firmy sklepy? Czym Waszym zdaniem wyróżniają się blogi? Zapraszam do komentowania i przypominam, że autor pięćsetnego komentarza zostanie nagrodzony :)
Organizacyjnie:
Jeszcze raz dziękuję Pani Ani za zaproszenie do konkursu. Zaznaczam również, że moja ocena jest subiektywna i nic nie miało na nią wpływu. Nie mam korzyści związanych z tą publikacją, jest to jedynie moje zgłoszenie do organizowanego przez VitaLab konkursu.
Przydatne linki:
Sklep VitaLab
Blog VitaLab
Post z zasadami konkursu
Logo użyte w poście pochodzi z bloga VitaLab i zostało wykorzystane tylko i wyłącznie na potrzeby konkursu.
Fragment tekstu umieszczony na jednym z obrazków pochodzi z [TEGO] postu.








Świetnie napisany post. Przeczytałam go jednym tchem :) Znam blog VitaLab, znam konkurs, jednak nie miałam czasu żeby skrobnąć coś sensownego.
OdpowiedzUsuńCo myślę o blogach firmowych? Są ok, aczkolwiek wchodzę na nie rzadziej niż na bogi prywatne. Mam mam poczucie, że istnieje większe prawdopodobieństwo dowiedzenia się 'prawdy', przeczytania rzetelnej recenzji na blogu dziewczyny korzystającej z kosmetyku niż ze strony firmowej.
A czym się wyróżniają blogi? na pierwszy rzut oka szablonami, wyglądem - dla mnie sprawa bardzo ważna bo jestem estetką i dbam o wygląd w takim samym stopniu jak o treść. Cieszę się, gdy wchodzę na jasne, wolne od pstrokatych wzorów blogi i mogę skupić wzrok na tekście a nie tle. Wyróżnia je też styl pisania autorek.
Pozdrawiam :*
@Idalia Nie wierzę, że ktoś to przeczytał!:D
OdpowiedzUsuńAno właśnie, inne pobudki do pisania ma blogerka i sprzedawca. Ja też zwracam uwagę na szablon, przejrzystość i nie lubię odtwórczości w pisaniu. Po co zabierać się za coś, na co nie ma się pomysłu? Dziękuję za tak wyczerpujący komentarz! :*
dziękuje za komentarz:) również życzę powodzenia;) myślę, że masz duże szanse na wygraną;)
OdpowiedzUsuńOooo dzięki, że mi przypomniałaś :) też miałam się zabrać za recenzję :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńZapraszam na rozdanie! :)
♥ Mój blog.
Pierwszy raz słyszę o czymś takim jak blog pisany przez firmy sklepy, ale dobrze być uświadomionym i na pewno zapoznam się z tym głębiej :D
OdpowiedzUsuńCo to samych blogów. Osobiście lubię takie.. nieszablonowe (oryginalne) szablony (nie mylić z migającymi, tęczowymi napisami i tłami atakującymi zewsząd nasze biedne oczy..), ciekawe połączenia kolorów, różnie poukładane rubryki itp. Może dlatego, że jestem typowym wzrokowcem :) Nie mam problemu ze skupieniem się na tekście chyba, że totalnie zlewa się z tłem co jest już znacznym niedopatrzeniem... Oczywiście zgadzam się, że przejrzystość powinna być zachowana dla komfortu czytelnika, moim zdaniem to się nie wyklucza, jest tam gdzieś złoty środek :) Przechodząc do samej treści bloga, czyli rzeczy najważniejszej.. Uważam, że jeżeli ktoś ciekawie pisze to pstrokate tła nie powinny odciągać uwagi od tekstu gdy już się zacznie czytać.. ;) W szablonie jest tam gdzieś odzwierciedlenie samego autora i ile blogów tyle różnych gustów i guścików :)
Nie zapomniałam o Was, nigdy w życiu :D Po prostu szkoła wysysa ze mnie resztki życia.. a jakieś wątki prywatne też tam gdzieś trzeba wieść xD Postaram się pisać tak często jak tylko się da :* Dzięki za miłe słowa i pamięć :)
Buźka.
Nie znałam wcześniej tego bloga, muszę na niego zerknąć :).
OdpowiedzUsuńMożesz mi spamować ile tylko chcesz, lubię czytać Twoje posty, komentarze, jesteś przemiłą Dziewczyną :).
A nowego postu się już doczekałaś :P!
taki laptop;) są też w innych kolorach;)
OdpowiedzUsuńdo blogów firmowych mam dość ambiwalentny stosunek :) wchodząc tam wiem, że wszystko to bez wyjątku jest reklamą i to mnie zniechęca. z drugiej jednak strony lubię dowiadywać się o nowościach danych marek, a gdzie najlepiej to zrobić, jeśli nie na takim blogu firmowym właśnie?
OdpowiedzUsuńświetnie opisałaś bloga vitalab, rzeczowo i naprawdę szczegółowo - też dostałam zaproszenie do tego konkursu, jednak nie skorzystałam. widzę, że to była dobra decyzja, bo moja recenzja nie mogłaby nawet konkurować z Twoją - jest super :)
Co do tego serum z mojego bloga, pamiętaj że na efekty trzeba poczekać ;* Jeśli chodzi o mgiełkę, nie znam niestety żadnej przyzwoitej ale postaram się dziś coś wygrzebać w necie dla Ciebie ;)
OdpowiedzUsuńBo ta Gliss Kura różowa która jest bardzo przyjemna w używaniu chyba też ma silikony, sprawdzę po powrocie do domu :)
OdpowiedzUsuńPoszukałam trochę dzisiaj i szczerze mówiąc jest ciężko... sugerowałam się składami z KWC:
OdpowiedzUsuńhttp://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=34259&next=1
wydaje się być ok, ale ma alkohol i może wysuszać
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=3696&next=1
nie ma alkoholu, nie widzę silikonów, ale ma niepochlebne opinie, że nie działa ;)
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=30493&next=1
ma 2 silikony łatwo zmywalne łagodnymi szamponami (nawet tymi bez SLS) więc tu bez obaw, ale ma alkohol
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=21347&next=1
ta wydaje mi sie najprzystępniejsza, widzę 1 silikon łatwo zmywalny...
często producenci mają podobne składy czyli np. wszystkie spraye mają podobny, może popatrz za tymi L'orealami? Osobiście nie testowałam, ale to raczej dobra firma i ma dość dobre opinie ;)
Pozdrawiam!
Nie ma problemu, cieszę się bardzo, że mogłam jakoś pomóc :) I mam nadzieję, że nie zaspamowałam Ci zbytnio notki zgłaszającej do konkursu :D :* Buziaki i dobranoc :)
OdpowiedzUsuńPrzewertowałam Twojego bloga od początku do końca :) I skomentowałam trochę notek, które szczególnie mnie zainteresowały ;) ojjj będę jutro cierpieć, wstaję za 4,5 godziny :D Masz bardzo ciekawą "kolekcję" kosmetyków, podziwiam:)
OdpowiedzUsuń