Follow us

LightBlog

NOWE POSTY

LightBlog

19.07.2011

Test tuszowy: Manhattan Long & Swing

Testów dzień 2: Manhattan Long & Swing Mascara

O tym jakie są moje rzęsy, jak wyglądają przed pomalowaniem i jakie mam wymagania tuszowe przeczytasz [TUTAJ] - zapraszam :).

Dzisiejszy tusz w przeciwieństwie do opisywanego przeze mnie poprzednika jest mi totalnie nieznany - pochodzi z kosmetyczki mamy ;) Przyznam, że już wcześniej testowałam jak będzie wyglądał na moich rzęsach, ale nigdy nie miałam okazji nosić go cały dzień.

Cena ok.15zł

Tusz ma opakowanie zdecydowanie inne niż te, z którymi do tej pory miałam do czynienia. Jest znacznie krótsze a jednocześnie grubaśne :P Mieści mniej więcej normalną ilość tuszu, 9ml.
Tym razem opis podany na opakowaniu przez producenta nie wyklucza się z opisem z wizażowego KWC.
Tusz do rzęs Long & Swing
Specjalnie wyprofilowana szczoteczka perfekcyjnie rozprowadza tusz, wydłuża i podkręca rzęsy. Prowitamina B5 wzmacnia je, nadaje im naturalny połysk i utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia.

Spodziewam się więc wydłużenia, podkręcenia przy zachowaniu naturalnego wyglądu rzęs + łatwego nakładania. Dał radę? :)

Starcie pierwsze, czyli szczoteczka: wygięta, wielkości zbliżonej do wielkości mojego oka. W miarę elastyczna, włoski nie są plastikowe, tak jak lubię. Szczoteczka nabiera odpowiednią ilość tuszu, denerwuje mnie tylko to, że zbiera go również końcówką szczoteczki tworząc na końcu takiego glutka, którego trzeba wytrzeć o opakowanie.
Myślę, że w tym miejscu trzeba wspomnieć również o wrażeniach zapachowych po otwarciu. Tusz zwyczajnie śmierdzi chemią, aż oczy pieką.



Nakładanie nie sprawiło mi większych problemów, rzęsy dobrze układają się na szczoteczce, daję radę wyłapać rzęsy w kącikach i na dole.
Tusz jest wręcz wodnisty, mimo że od otwarcia nie minęło wcale mało czasu. Prawdopodobnie produkt będzie długo służył zachowując pierwotną konsystencję.

Po nałożeniu pierwszej warstwy mogę powiedzieć, że nie zauważyłam nadzwyczajnego wydłużenia, mieści się ono w granicach wyobraźni:P Efektu swing zadowala mnie - końcówki są lekko podwinięte. Tusz niby lekko skleja rzęsy a jednocześnie... nigdy nie sądziłam, że mam aż tyle rzęs^^ przy nasadzie rzęsy rozdzielone są idealnie, nie wiem czemu z długością jest tak kiepsko.
W sumie muszę powiedzieć, że osiągnięcie zadowalającego efektu nie jest proste, chwilę musiałam się pobawić. Ewidetnie producent pisząc o naturalnym efekcie miał na myśli naprawdę naturalny efekt. Tusz nie wypada na rzęsach bardzo ciemno. Oko nie wygląda wyraziście, jest bardzo delikatnie podkreślone.



Mam wrażenie, że druga warstwa tuszu i tym razem pogorszyła sprawę. Posklejane, posklejane, posklejane :c Z drugiej jednak strony zyskałam na wyrazistości barwy, rzęsy wyglądają wyraźniej - chociaż mimo wszystko nadal mega naturalnie.




W ciągu dnia oczy nie są podrażnione, nie łzawią i nie pieką - a tego się spodziewałam przez ten zapach. Tusz nie kruszy się mocno, znalazłam tylko jedną czarną kropkę na policzku. Problem w tym, że w z biegiem czasu znika gdzieś to całe wydłużenie i podkręcenie - rzęsy są tylko lekko czarne, wyglądają jak przed malowaniem. Ginie gdzieś jakikolwiek charakter nadany spojrzeniu.

Demkijaż - bez komplikacji.


Podsumowując recenzję:
Hmm.. sama nie wiem. Niby jest z nim wszystko ok, ale ten brak pazura jednak mi przeszkadza.

NA TAK
Myślę, że tusz sprawdzi się u osób, które nie mogą nosić mocno podkreślonych oczu. Niezbyt nachalny efekt może być dobry dla młodziutkich dziewczyn, które stawiają w makijażu swoje pierwsze kroki a np. w szkole zabronione jest noszenie mocnego makijażu.

NA NIE
Tusz nie spodoba się osobom, które używają tuszu aby wydobyć, wyeksponować oko - a więc chyba dla większości. Bo po co używać produktu, tylko po to, żeby używać?

Mam nadzieję, że jutrzejszy test kolejnego tuszu wypadnie lepiej.


3 komentarze:

  1. Też mam taka nadzieję. Zawsze lepiej czytać o produktach, które się sprawdzają, niż o tych, które znikają z oczu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wyglada tak tragicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wygląda źle, ale pewnie są jeszcze lepsze, więc czekam na kolejną recenzję :).
    Ja obecnie testuję MF 2000 kalorii, jest ok ale za wcześnie by coś konkretniejszego powiedzieć :).

    OdpowiedzUsuń

Adbox