Kupiłam, ponieważ potrzebowałam na wyjazd czegoś wielofunkcyjnego, co zastąpi kilka produktów do demakijażu. Produkt-tragedia...
Chusteczki, mimo że są dobrze nasączone, bardzo słabo zmywają makijaż. Podrażniają, podrażniają i jeszcze raz podrażniają! O demakijażu oczu nie ma mowy, tuszu chusteczki nie ruszają prawie wcale, za to oczy potwornie łzawią. Dodam, że nie mam specjalnie wrażliwej skóry i wrażliwych oczu.
Na plus za to, oprócz wspomnianego nasączenia, zasługuje opakowanie. Chusteczki odłożyłam w foliowej torbie do szuflady, przypomniałam sobie o nich ostatnio i o dziwo - wcale nie stały się suche! Pod tym względem Bourjois miażdży np. chusteczki Nivea. I kolejny plus za wytrzymałość chusteczek - są wręcz nierozrywalne.
Myślę, że funkcjonalne zalety nie są w stanie nadrobić minusów w kwestii demakijażu - omijać szerokim łukiem!
Szukałam czegoś, co rzeczywiście da mi uczucie odświeżenia, nie przesuszając przy tym twarzy. Jedno z tych wymagań zostało spełnione w stu procentach - odświeżenie i oczyszczenie. Buzia po umyciu rzeczywiście jest jakby ukojona.... szkoda, że tylko na chwilę :( Po osuszeniu twarzy czułam momentalne, naprawdę duże ściągnięcie. Może wynika to z tego, że moja buzia była po zimie bardzo przesuszona. Po jej nawilżeniu sięgnęłam po końcówkę żelu - ściągnięcie było dużo mniejsze.
Opakowanie w tym przypadku zawiodło mnie przy końcówce żelu. Wyciskałam tubkę tak, że aż popękała.
Konsystencja kosmetyku jest dość gęsta, ale przez to żel jest baaardzo wydajny. Zapach lekko ogórkowy, świeży. Brak piany.
Można spróbować, ale nie jest to produkt, który diametralnie zmieni Wasze życie :) Zdecydowanie nie polecam osobom o skórze suchej!
Nie widzę spektakularnych efektów zrewitalizowanej cery, ale przy jego regularnym używaniu buzia wydawała się być bardziej promienna (a może to autosugestia?).
Tonik ma bardzo delikatny, cytrusowy zapach. Mimo wodnistej konsystencji (no jak to toniki) jest wydajny. Opakowanie standardowe, nic szałowego.
Zadowalający. Nie pomoże i nie zaszkodzi, moim zdaniem.
Moja perełka wśród płynów do demakijażu oczu. Miażdży Ziaję i płyn Nivea. Nie jest dwufazowy, więc nie ma tłustej powłoczki. Nie trzeba oka trzeć i maltretować na milion sposobów, żeby pozbyć się tuszu i eyelinera, bo wszystko schodzi bezproblemowo (wystarczy nasączony wacik potrzymać 2 sekundy na oku). Bezzapachowy. 200ml w cenie odpowiadającej cenie małej Nivei. Warto przynajmniej spróbować.
I kolejny KWC. Lepszego do tej pory nie używałam. Zmywa makijaż twarzy i oczu. Może służyć jako tonik. Bezzapachowy, wydajny, niedrogi. Nareszcie mogłam odstawić szereg produktów do demakijażu, redukując ten arsenał właśnie do tego płynu. Czego chcieć więcej?
Kusi mnie jedynie zdrada na rzecz tak polecanej Biodermy, mimo że spotkałam się z opiniami, że micel Bourjois jest jej świetnym odpowiednikiem. Potestujemy, zobaczymy...
Nie miałam okazji testować mleczka do demakijażu, więc nie jestem w stanie nic o nim powiedzieć. Buteleczka za to strasznie przypomina mi zielone mleczko Garniera :).
Na stronie Bourjois (która tak przy okazji nie ma opcji w języku polskim) prezentowane są również inne produkty, może i te kiedyś trafią do Polski. Niektórym z tych, które już się pojawiły, warto dać szansę :).
Obrazki pochodzą z tego bloga. Kolory zmienione przeze mnie.









Woda micelarna Bourjois to najlepszy preparat do demakijażu, jaki kiedykolwiek stosowałam :)
OdpowiedzUsuń