Dawno, dawno temu, w dalekiej Syrii, w miasteczku Aleppo…
chyba wiecie o czym dzisiejszy post :). Skoro tak często sięgamy w pielęgnacji po stare, sprawdzone metody, które poznajemy dzięki naszym mamom i babciom, to może i doświadczenie sprzed setek - kto wie, może nawet i tysięcy lat - wyjdzie nam na dobre?
Oryginalna receptura mydła Aleppo opiera się na łączeniu naturalnych składników "na gorąco". Sam proces jest wieloetapowy, pracochłonny, jednak zaskakująco prosty. W pierwszym etapie w podziemnych kadziach podgrzewane są przez trzy dni oliwa z oliwek oraz ług (soda pozyskiwana z soli morskiej). Jak dobrze wiemy z lekcji chemii, tłuszcz oliwy z oliwek w towarzystwie sodu tworzy mydło. Dopiero do tak przygotowanej substancji dodawany jest trzeci i ostatni składnik - olej laurowy. Wymieszana, zielona masa wylewana jest na woskowany papier do przestygnięcia i stwardnienia. Kolejnym krokiem jest podzielenie wielkiej powierzchni na kostki, które następnie są układane do podziemnych komór. Tak przygotowane mydełka dojrzewają przez minimum 6 miesięcy.
Denerwujemy się, kiedy dziadkowie mówią do nas "za moich czasów...", ponieważ świat się zmienia, idzie naprzód. Podobnie stało się z produkcją mydła Aleppo. Aktualnie produkuje się je "na zimno". Warto jednak zaznaczyć, że wciąż pozostaje się przy oryginalnym składzie - w czystym mydle nie znajdziemy nic oprócz trzech składników: oliwy z oliwek, oleju laurowego i sody. Postęp technologiczny umożliwił jednak poszerzenie oferty - oprócz standardowych mydeł możemy zamówić te, które zawierają dodatki, np. błoto z Morza Martwego.
Oczywiście, jeżeli chcemy skusić się na taki produkt nie musimy jechać do Syrii, ponieważ od dobrych kilku lat jest dostępne w sklepach w Polsce (sklepy z kosmetykami naturalnymi, sklepy Internetowe, allegro). Mydełka zyskują rzesze fanek, o czym świadczą opinie na wizażu KLIK. Bez wątpienia mogę napisać, że grono powiększyło się o kolejną osobę :).
Odkąd używam TriAcnealu, (wkrótce recenzja), mam pewność, że wszystkie moje problemy z cerą związane są z tym, że niewystarczająco się ona samooczyszcza. Niestety codzienny dokładny demakijaż, mycie żelem, peelingi i maseczki nie wystarczały. Poszukiwałam więc od jakiegoś czasu czegoś, co zapewni mi fajne oczyszczenie, bez wysuszenia jednocześnie - bo tego do szczęścia naprawdę mi nie trzeba :). Spadła mi wtedy jak z nieba nasza Brunetka, która zachęciła mnie do spróbowania mydła Aleppo.
Zaraz.... mycie twarzy MYDŁEM?! Szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie kiedyś większej kosmetyczno-pielęgnacyjnej herezji. Co więc wyróżnia Aleppo na tle zwykłych mydeł?
PROSTY NATURALNY, SKŁAD
Jak dobrze wiemy, kosmetyk jest lepszy, im krótszy jest jego skład. Siła tkwi w prostocie. W przypadku Aleppo, tak jak już wspominałam, skład stanowią tylko trzy składniki: oliwa z oliwek (natłuszcza, odżywia, przyspiesza gojenie) olej laurowy (właściwości przeciwtrądzikowe, przeciwłupieżowe, antyseptyczne) i soda otrzymywana z soli morskiej.
Ze względu na skład a konkretnie zawartość oleju laurowego Alep ma kilka rodzajów: np,. 5%, 16%, 35%. Z tego co wyczytałam w Internecie, dla cer suchych będą lepsze mydełka niskoprocentowe, dla cer trądzikowych - te silniejsze. Moje mydło zawiera 40% oleju laurowego (cera mieszana, wymagająca oczyszczenia).
Produkt nie zawiera barwników, konserwantów, perfum, PEG, parabenów, silikonu, LS, ani żadnego innego środka pochodzenia petrochemicznego. Bo niby skąd Syryjczycy mieli znać takie składniki tysiąc lat temu? :) W związku ze składem i tym, że mydło nie jest perfumowane, ma swój charakterystyczny zapach. Moje współlokatorki nie są fankami tego zapachu - ja wprost przeciwnie. Według mnie jest to zapach intensywnych przypraw, kojarzy mi się z zielem angielskim.
DELIKATNE DZIAŁANIE
Nie sposób niemalże porównać mycia twarzy mydłem Alep do mycia zwykłym mydłem, ponieważ różni się ono diametralnie, chyba pod każdym względem. Pomijając fakt, że nasze mydełko nie zawiera detergentów, to dzięki kilkumiesięcznemu dojrzewaniu zyskuje delikatność dla skóry. Podczas reakcji z powietrzem zawarta w mydle soda traci swoje intensywne właściwości.
Jeżeli chodzi o sam proces mycia - Alep pieni się dość dobrze, jednak piana jest zdecydowanie bardziej kremowa, niż w przypadku normalnego mydła. Dzięki temu skóra po osuszeniu ręcznikiem nie jest zaczerwieniona, podrażniona, ale delikatnie, zdrowo napięta (nie ściągnięta). Mimo, iż obawiałam się wysokiej zawartości oleju laurowego, mydło nie wysusza.
Zgodnie z obietnicami producentów mydło jest tak delikatne, że bez obaw może być stosowane do pielęgnacji skór podrażnionych, wrażliwych, z trądzikiem, egzemą, łuszczycą, łupieżem.
DOKŁADNE OCZYSZCZENIE
To co uderzyło mnie po pierwszym użyciu było właśnie oczyszczenie. Skóra aż skrzypiała pod palcami! Chyba żaden produkt nie dał mi do tej pory takiego komfortu. W przypadku mocno oczyszczających żeli, oprócz oczyszczenia występowały u mnie dodatkowe atrakcje - ściągnięcie, podrażnienie, związane ze zdzieraniem naturalnej warstwy ochronnej skóry. Alep wręcz odnawiać film hydrolipidowy skóry, w co bardzo gorąco wierzę :)). Mydełko doskonale radzi sobie z makijażem - chociaż nie polecam stosowania do demakijażu oczu. Sama nie próbowałam, ale już sam intensywny zapach "gryzie" a co dopiero sam produkt :).
WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZE
W moim przypadku mydło przede wszystkim łagodzi moją skórę w kontakcie z wodą. Dodatkowo zauważyłam, że drobne krostki goją się szybciej. Odkąd używam Aleppo łatwiej mi utrzymać nawilżenie skóry, mimo ciągłej kuracji wysuszającymi kwasami. Uregulowało się wydzielanie sebum. Zauważyłam też, że koloryt mojej cery uspokaja się - w tej chwili jest już taki jak skóra na szyi.Nie zaobserwowałam u siebie dobroczynnego wpływu na rozszerzone pory i zaskórniki, jednak nie wymagam od mydła wszystkiego :) To jakie daje efekty wraz z oczyszczaniem w pełni mnie zadowala. Po miesiącu stosowania jestem pewna, że kiedy skończę pierwsze opakowanie, na pewno kliknę następne.
Według opinii Internetowych mydełko ma właściwości łagodzące trądzik, łupież, alergie, stany zapalne. Niestety nie mogę tego potwierdzić, gdyż na szczęście takich problemów nie doświadczyłam :).
WIELOFUNKCYJNOŚĆ
Mydlo Alep można stosować do higieny całego ciała, również okolic intymnych, co jestem jeszcze sobie w stanie wyobrazić. Podobno można myć też nim skórę głowy przy problemach z łupieżem, ale należy później zakwasić włosy octem. Sama na sobie jeszcze nie próbowałam:). Może to naturalny, ekologiczny zamiennik dla fanek szamponów w kostce Lusha?
INNE CECHY
Forma, wielkość: mydło zapakowane jest w ekologiczne, kartonowe pudełko z dziurką u góry. Kostka, którą ja zamówiłam miała 200g.
Koszt: 28zł/200g
Wydajność: Przedstawiony obok kawałek stanowi 1/6 mydełka. Przez miesiąc stosowania korzystam właśnie z takiej cząstki i zużyłam może jej połowę. Po każdym użyciu warto zadbać o dokładne wysuszenie mydełka (ja kładę je na metalowej kratce-podstawce pod mydła, dzięki czemu może ono schnąć z każdej strony). Dzięki temu mydło starczy nam na dłużej - niedoschnięte robi się takie gumowe, ciągnące, nieprzyjemne.
Myślę, że używanie mydełka o tak wysokim stężeniu oleju laurowego, częściej niż raz dziennie może spowodować wysuszenie. Podobnie jest zresztą, kiedy przesadzamy z myciem twarzy żelem :).
Dostępność: Jeżeli chodzi o sklepy stacjonarne, mydło na pewno jest dostępne w mydlarniach Świętego Franciszka, ale pocieszę dziewczyny, które nie mają tego sklepu w swoich miastach - cenowo mydło wypada tak samo jak zamówienie go przez Internet (razem z przesyłką). W sieci mydła dostępne są na Allegro, jednak ze względu na wszechobecne podróbki polecam zamawianie w sprawdzonych sklepach Internetowych. Swoje mydło chciałam zamówić ze sklepu polecanego przez Brunetkę, jednak tak wyprzedały się w mgnieniu oka. Ostatecznie wybrałam TEN sklep.Myślę, że mogę polecić z czystym sumieniem - nieskomplikowane zamawianie, szybka przesyłka, informacje mailowe co dzieje się z moim zamówieniem + miły prezent w postaci próbki, no i oryginalny produkt :).
Podsumowując - bardzo się ciesze, że "moda" na kosmetyki naturalne trwa. Dzięki temu poznałam wiele perełek kosmetycznych a Alep staje się kolejną w tym łańcuszku. Poleciłabym z czystym sumieniem to mydło wszystkim tym, którzy odczuwają dyskomfort przy myciu ciała czy twarzy środkami dostępnymi w drogeriach. Robimy w ten sposób coś dobrego dla skóry, nie rezygnując przy tym z dobrego jej oczyszczenia. Zdecydowanie WARTO spróbować.
Jeżeli zainteresował Was mój post i chcecie poszerzyć swoją wiedzę, polecam Wam następujące strony, posty, artykuły:
1. Strona Aleppo Soap
2. Filmik oraz post Brunetki
3. Post Czarodzielnicy
4. Kopalnia wiedzy, czyli Wizaż: wątek oraz KWC
Wiem, że wiele z Was miało już do czynienia z Alep - jakie są Wasze odczucia? Jeżeli jeszcze nie próbowałyście, to co Was zachęca a co zniechęca (może mój tasiemiec :D? to chyba najdłuższy post tego bloga!)?
Miłego dalszego, świątecznego-nic-nie-robienia :)
Kamila
***
Bardzo dziękuję Pani Iwonie ze sklepu Zdrowe Kosmetyki za możliwość wykorzystania zdjęć oraz opisu znajdującego się na stronie Jej sklepu.
EDIT: Niestety zimą, podczas dużych mrozów codziennie używanie mydła z tak dużą zawartością oleju laurie nie zdało egzaminu. Skóra była przesuszona a wiatr z łatwością ją podrażniał. Zmniejszenie częstotliwości stosowania na szczęście pomogło - aktualnie stosuję je raz na 2-3 dni. Wciąż uwielbiam ten kosmetyk, ale widzę teraz jak ważne jest odpowiednie dopasowanie rodzaju Aleppo do aktualnych potrzeb skóry.
![]() |
| Aleppo 40% (źródło: ZdroweKosmetyki.com.pl) |
| Widok na miasto Aleppo (źródło: Wikipedia) |
| O oryginalności produktu świadczy rzemieślnicza pieczęć :). |
Oczywiście, jeżeli chcemy skusić się na taki produkt nie musimy jechać do Syrii, ponieważ od dobrych kilku lat jest dostępne w sklepach w Polsce (sklepy z kosmetykami naturalnymi, sklepy Internetowe, allegro). Mydełka zyskują rzesze fanek, o czym świadczą opinie na wizażu KLIK. Bez wątpienia mogę napisać, że grono powiększyło się o kolejną osobę :).
Odkąd używam TriAcnealu, (wkrótce recenzja), mam pewność, że wszystkie moje problemy z cerą związane są z tym, że niewystarczająco się ona samooczyszcza. Niestety codzienny dokładny demakijaż, mycie żelem, peelingi i maseczki nie wystarczały. Poszukiwałam więc od jakiegoś czasu czegoś, co zapewni mi fajne oczyszczenie, bez wysuszenia jednocześnie - bo tego do szczęścia naprawdę mi nie trzeba :). Spadła mi wtedy jak z nieba nasza Brunetka, która zachęciła mnie do spróbowania mydła Aleppo.
Zaraz.... mycie twarzy MYDŁEM?! Szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie kiedyś większej kosmetyczno-pielęgnacyjnej herezji. Co więc wyróżnia Aleppo na tle zwykłych mydeł?
| Mydło przychodzi do nas w kartoniku - kostka jest dość duża, więc dla łatwiejszego stosowania pokroiłam ją na mniejsze części. |
PROSTY NATURALNY, SKŁAD
Jak dobrze wiemy, kosmetyk jest lepszy, im krótszy jest jego skład. Siła tkwi w prostocie. W przypadku Aleppo, tak jak już wspominałam, skład stanowią tylko trzy składniki: oliwa z oliwek (natłuszcza, odżywia, przyspiesza gojenie) olej laurowy (właściwości przeciwtrądzikowe, przeciwłupieżowe, antyseptyczne) i soda otrzymywana z soli morskiej.
Ze względu na skład a konkretnie zawartość oleju laurowego Alep ma kilka rodzajów: np,. 5%, 16%, 35%. Z tego co wyczytałam w Internecie, dla cer suchych będą lepsze mydełka niskoprocentowe, dla cer trądzikowych - te silniejsze. Moje mydło zawiera 40% oleju laurowego (cera mieszana, wymagająca oczyszczenia).
Produkt nie zawiera barwników, konserwantów, perfum, PEG, parabenów, silikonu, LS, ani żadnego innego środka pochodzenia petrochemicznego. Bo niby skąd Syryjczycy mieli znać takie składniki tysiąc lat temu? :) W związku ze składem i tym, że mydło nie jest perfumowane, ma swój charakterystyczny zapach. Moje współlokatorki nie są fankami tego zapachu - ja wprost przeciwnie. Według mnie jest to zapach intensywnych przypraw, kojarzy mi się z zielem angielskim.
DELIKATNE DZIAŁANIE
Nie sposób niemalże porównać mycia twarzy mydłem Alep do mycia zwykłym mydłem, ponieważ różni się ono diametralnie, chyba pod każdym względem. Pomijając fakt, że nasze mydełko nie zawiera detergentów, to dzięki kilkumiesięcznemu dojrzewaniu zyskuje delikatność dla skóry. Podczas reakcji z powietrzem zawarta w mydle soda traci swoje intensywne właściwości.
Jeżeli chodzi o sam proces mycia - Alep pieni się dość dobrze, jednak piana jest zdecydowanie bardziej kremowa, niż w przypadku normalnego mydła. Dzięki temu skóra po osuszeniu ręcznikiem nie jest zaczerwieniona, podrażniona, ale delikatnie, zdrowo napięta (nie ściągnięta). Mimo, iż obawiałam się wysokiej zawartości oleju laurowego, mydło nie wysusza.
Zgodnie z obietnicami producentów mydło jest tak delikatne, że bez obaw może być stosowane do pielęgnacji skór podrażnionych, wrażliwych, z trądzikiem, egzemą, łuszczycą, łupieżem.
DOKŁADNE OCZYSZCZENIE
To co uderzyło mnie po pierwszym użyciu było właśnie oczyszczenie. Skóra aż skrzypiała pod palcami! Chyba żaden produkt nie dał mi do tej pory takiego komfortu. W przypadku mocno oczyszczających żeli, oprócz oczyszczenia występowały u mnie dodatkowe atrakcje - ściągnięcie, podrażnienie, związane ze zdzieraniem naturalnej warstwy ochronnej skóry. Alep wręcz odnawiać film hydrolipidowy skóry, w co bardzo gorąco wierzę :)). Mydełko doskonale radzi sobie z makijażem - chociaż nie polecam stosowania do demakijażu oczu. Sama nie próbowałam, ale już sam intensywny zapach "gryzie" a co dopiero sam produkt :).
WŁAŚCIWOŚCI LECZNICZE
Według opinii Internetowych mydełko ma właściwości łagodzące trądzik, łupież, alergie, stany zapalne. Niestety nie mogę tego potwierdzić, gdyż na szczęście takich problemów nie doświadczyłam :).
WIELOFUNKCYJNOŚĆ
Mydlo Alep można stosować do higieny całego ciała, również okolic intymnych, co jestem jeszcze sobie w stanie wyobrazić. Podobno można myć też nim skórę głowy przy problemach z łupieżem, ale należy później zakwasić włosy octem. Sama na sobie jeszcze nie próbowałam:). Może to naturalny, ekologiczny zamiennik dla fanek szamponów w kostce Lusha?
Forma, wielkość: mydło zapakowane jest w ekologiczne, kartonowe pudełko z dziurką u góry. Kostka, którą ja zamówiłam miała 200g.
Koszt: 28zł/200g
Wydajność: Przedstawiony obok kawałek stanowi 1/6 mydełka. Przez miesiąc stosowania korzystam właśnie z takiej cząstki i zużyłam może jej połowę. Po każdym użyciu warto zadbać o dokładne wysuszenie mydełka (ja kładę je na metalowej kratce-podstawce pod mydła, dzięki czemu może ono schnąć z każdej strony). Dzięki temu mydło starczy nam na dłużej - niedoschnięte robi się takie gumowe, ciągnące, nieprzyjemne.
Myślę, że używanie mydełka o tak wysokim stężeniu oleju laurowego, częściej niż raz dziennie może spowodować wysuszenie. Podobnie jest zresztą, kiedy przesadzamy z myciem twarzy żelem :).
Dostępność: Jeżeli chodzi o sklepy stacjonarne, mydło na pewno jest dostępne w mydlarniach Świętego Franciszka, ale pocieszę dziewczyny, które nie mają tego sklepu w swoich miastach - cenowo mydło wypada tak samo jak zamówienie go przez Internet (razem z przesyłką). W sieci mydła dostępne są na Allegro, jednak ze względu na wszechobecne podróbki polecam zamawianie w sprawdzonych sklepach Internetowych. Swoje mydło chciałam zamówić ze sklepu polecanego przez Brunetkę, jednak tak wyprzedały się w mgnieniu oka. Ostatecznie wybrałam TEN sklep.Myślę, że mogę polecić z czystym sumieniem - nieskomplikowane zamawianie, szybka przesyłka, informacje mailowe co dzieje się z moim zamówieniem + miły prezent w postaci próbki, no i oryginalny produkt :).
Podsumowując - bardzo się ciesze, że "moda" na kosmetyki naturalne trwa. Dzięki temu poznałam wiele perełek kosmetycznych a Alep staje się kolejną w tym łańcuszku. Poleciłabym z czystym sumieniem to mydło wszystkim tym, którzy odczuwają dyskomfort przy myciu ciała czy twarzy środkami dostępnymi w drogeriach. Robimy w ten sposób coś dobrego dla skóry, nie rezygnując przy tym z dobrego jej oczyszczenia. Zdecydowanie WARTO spróbować.
Jeżeli zainteresował Was mój post i chcecie poszerzyć swoją wiedzę, polecam Wam następujące strony, posty, artykuły:
1. Strona Aleppo Soap
2. Filmik oraz post Brunetki
3. Post Czarodzielnicy
4. Kopalnia wiedzy, czyli Wizaż: wątek oraz KWC
Wiem, że wiele z Was miało już do czynienia z Alep - jakie są Wasze odczucia? Jeżeli jeszcze nie próbowałyście, to co Was zachęca a co zniechęca (może mój tasiemiec :D? to chyba najdłuższy post tego bloga!)?
Miłego dalszego, świątecznego-nic-nie-robienia :)
Kamila
***
Bardzo dziękuję Pani Iwonie ze sklepu Zdrowe Kosmetyki za możliwość wykorzystania zdjęć oraz opisu znajdującego się na stronie Jej sklepu.
EDIT: Niestety zimą, podczas dużych mrozów codziennie używanie mydła z tak dużą zawartością oleju laurie nie zdało egzaminu. Skóra była przesuszona a wiatr z łatwością ją podrażniał. Zmniejszenie częstotliwości stosowania na szczęście pomogło - aktualnie stosuję je raz na 2-3 dni. Wciąż uwielbiam ten kosmetyk, ale widzę teraz jak ważne jest odpowiednie dopasowanie rodzaju Aleppo do aktualnych potrzeb skóry.




Nie dziwię się, że mydełko przypadło Ci do gustu. Ja mam ochotę na więcej:-)
OdpowiedzUsuńPosta u Brunetki niestety przeoczyłam, bo mój blogspot wariuje :( wielkie dzięki, zaraz się zapoznam.
Dzięki za podlinkowanie.
Świetny post, mam ochotę na to mydło :)
OdpowiedzUsuńSzczerze, nigdy nie miałam okazji aby wypróbować to mydło, ale mnie zaintrygowało, więc chyba będę musiała spróbować :)
OdpowiedzUsuńoj, kusisz :)
OdpowiedzUsuńCiekawe, chyba warto się temu bliżej przyjrzeć :D
OdpowiedzUsuńJa i mój M używamy tego mydła już ok. miesiąc. On przy cerze tłustej ma wyregulowaną produkcję sebum i mniej niespodzianek na twarzy, ja mam delikatną, dobrze oczyszczoną skórę, która rano wygląda naprawdę dobrze (stosuję je wieczorem zamiast toniku).
OdpowiedzUsuńNie jednokrotnie przekonałam się że Babcine sposoby są najlepsze! Kiedyś do naturalnych kosmetyków nie byłam przekonana ( jak coś naturalnego może być lepsze od produktu który poleca znana :)). Od jakiegoś czasu używam wiele naturalnych kosmetyków i jestem zadowolona jak nigdy! Mydła Aleppo jeszcze nie miałam okazji, ale pewnie trafi do moich rąk:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny post, takim tasiemcom mówię TAK!
Pozdrawiam.
mydło nie przeczę, wygląda dosyć fikuśnie.
OdpowiedzUsuńNiestety, ja się do mydeł chyba nigdy nie przekonam :P
Z tego co się orientuję to kod jest bezterminowy :). Mnie kuszą jeszcze "Romantyczne Kropki" :D.
OdpowiedzUsuńOj..na pewno zrobię na nie zamówienie! ;D
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w Nowym Roku kochana !:*
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka, szczęścia, pomyślności! Poznania wielu wspaniałych, nowych ludzi, wytrwałości na studiach, zdania wszystkich egzaminów, więcej czasu dla siebie i duuużo uśmiechu i pozytywnego myślenia!
Buźka :*
mydelko ma super sklad..
OdpowiedzUsuńco do odzywki pewnie ja z ciekawosci uzyje jutro ;)
PLL oglądalam, ale mi się znudziło, a Skins oglądam tylko jakoś zapomniałam wpisać :D
OdpowiedzUsuńOd dawna mnie kusi żeby spróbowac! :)
OdpowiedzUsuńże też wcześniej nie natrafiłam na ten post- dobrze że mi o nim wspomniałaś:) i fakt przyznaję Ci rację w 100%, mam bardzo podobne odczucia po używaniu tego mydła:)
OdpowiedzUsuń